czwartek, 4 września 2014

Przeczesując Bandcamp #2

Miało być tylko po francusku, ale wkradł się jeden rodzynek z Kaukazu.


Balkhar Ensemble - Songs of Balkhar's Women
Za Ored Recordings kryje się czwórka młodych Czerkiesów, którzy utrwalają tradycje muzyczne Północnego Kaukazu (czyli tej części regionu znajdującej się w Federacji Rosyjskiej). Są przeciwnikami studyjnych zabiegów, więc postanowili na nagrania terenowe. Podczas jednej ze swoich wypraw dotarli do Balcharu, dagestańskiej wioski zamieszkanej przez Laków, jedną z 70 kaukaskich grup etnicznych. 13 piosenek, w tym obrzędowe, liryczne, epickie. Ciekawy wgląd w nieznaną kulturą.



Chantal Archambault - Les élans
Jedną z prawd objawionych jest fakt, że nawet największy banał brzmi pięć razy lepiej po angielsku niż po polsku. Zapytajcie polskich muzyków albo korpopracowników. O ile lepiej być Sales Managerem niż zwykłym, szarym sprzedawcą. Nie wiem, czy Anglosasi mają tak samo z francuskim, ale mieć powinni. Chantal Archambault z, w gruncie rzeczy dość sztampowego, folku podbarwionego country robi ślicznie delikatne piosenki od których nie sposób się oderwać. I jestem pewien, że to w połowie zasługa języka.


Canailles - Ronds-points
Tych gagatków śledzę od wydania debiutu i ciągle żałuję, że jeszcze nikt nie zdecydował się na zorganizowanie im trasy po Europie. Już w nagraniach studyjnych słychać, że są koncertową petardą. A co się tam dzieje! Jest zydeco i cajun z bagnistej Luizjany, jest bluegrass z Appalachów, jest szalejące banjo prosto z Alabamy, jest punkowa złość, jest blues z delty Missisipi, jest wreszcie nieprzenikniona Północ. Ósemka z Montrealu to niezłe zawadiaki, zawsze gotowi do bitki. Rzucisz im wyzwanie?


Catherine Leduc - Rookie
Nagrywająca dla tej samej wytwórni, co Canailles, Catherine Leduc gra muzykę wycofaną, pozornie zimną, jak kanadyjski grudzień. Nic wielkiego się nie dzieje w ciągu tych 10 piosenek, ale ten mroźny, snujący się klimat całości silnie przyciąga.


Sweet Crude - Super Vilaine
Na sam koniec trochę oszukana francuszczyzna. Sweet Crude w swoim kontrolowanym bałaganiarstwie przypominają Canailles, ale są nastawieni do świata bardziej pokojowo. Francuszczyzna oszukana, bo dialekt luizjański mieszają z angielskim i łączą nowoczesny indie pop (mniej wygładzone Foster the People) z  bagnami zamieszkałymi przez Cajunów.

poniedziałek, 1 września 2014

Popularniejsi niż pop

fot. Aram Al-e-Kana'n
10. edycja warszawskiego festiwalu Skrzyżowanie Kultur, jednego z najważniejszych polskich festiwali poświęconych muzyce niezachodniej rozpocznie się za niewiele ponad trzy tygodnie. Skład tegorocznej edycji będzie iście gwiazdorski, od Hugh Masekeli z RPA po Mahmuda Ahmeda, legendarnego etiopskiego wokalistę. Będzie również dzień przeznaczony jedynie muzyce polskiej. Oprócz tego usłyszymy kilkoro mniej znanych, ale równie interesujących artystów, z których najbardziej cieszy mnie obecność Rastak i Mascarimiri. Z tymi pierwszymi porozmawiałem dla M/I. 

sobota, 30 sierpnia 2014

Polak potrafi

Choć do samego końca byłem niewiernym Tomaszem i obawiałem się, że to już koniec, nikt już więcej nie wpłaci, bo w końcu ile osób w Polsce słucha takiej muzyki, o której chcemy pisać w M/I? Światełkiem w tunelu mogło być wyprzedanie karnetów na Unsound po raz drugi z rzędu. Najważniejsze, że się udało i już w drugiej połowie września ukaże się pierwszy numer kwartalnika, a w nim ode mnie tekst o wytwórniach przypominających muzykę z Afryki, wywiad z Michałem Bielą i cztery recenzje. Jeszcze raz wielkie dzięki wszystkim, którzy postanowili nam zaufać, nie zawiedziemy Was.


PS. Wiem też, o czym będzie numer drugi, ale to na razie tajemnica :)

środa, 27 sierpnia 2014

Psych-Tajlandia

Podobne historie nie są niczym niezwykłym w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie. Na Youtube pojawia się filmik z Tajlandczykami grającymi psych rock. Filmik pojawia się na portalu poświęconym różnym ciekawostkom, Dangerous Minds. Na nagranie trafia amerykański producent, Josh Marcy, którego wideo ujęło tak mocno, że postanowił się skontaktować z tajemniczym (przynajmniej dla osoby nie znającej tajskiego) zespołem i zaproponować im nagranie płyty. Dotarcie do nich było nie lada zadaniem, nie obyło się bez pomocy pracowników lokalnej tajskiej restauracji. Potem było już łatwiej, Marcy znalazł amerykańskiego ekspata, który posłużył za kontakt z zespołem. Wydaniem albumu zajęła się oficyna Innovative Leisure z LA, nagrania zajęły jeden dzień (szczęśliwie pogodny, więc rejestracja materiału odbyła się w buddyjskiej świątyni). I już, anonimowi Tajowie, przestali takimi być. A album? Doprawdy fantastycznie psychodeliczny.


środa, 13 sierpnia 2014

Przeczesując bandcamp #1

Od czasu powstania tej platformy lubię przeszukiwać ją po tagach, trochę na chybił-trafił, trochę po wytwórniach. Czasem trafiam na bardzo złe płyty, czasem na fantastyczne perły, ukryte w czeluściach Internetu.

Ornamatik - Ornamatik
Amerykanie lubujący się w bałkańskich brzmieniach. Czyli nic nowego, ale zagrane sprawnie, z bonusem w postaci funkującej gitary.Oprócz Południowej Europy, słychać tu trochę bliskowschodniej psychodelii i hiphopowych rytmów.



PitchBlak Brass Band - You See Us
Chyba wystarczy, że napiszę "nowojorska rapowa orkiestra dęta".  Dwóch zdolnych MCs, dużo dęciaków, klasyczny, oldskulowy klimat całości. To wszystko prawda, a ich debiut brzmi tak dobrze, jak wygląda to na papierze.



Su Wai - Gita Pon Yeik
Jedna z moich ulubionych wytwórni, Mississippi/Little Axe, wreszcie zrobiła krok w stronę cyfrowego świata i część swojego katalogu udostepniła na bandcampie. W tym tę nowość. Su Wai jest wirtuozką birmańskiej harpy, Saung Gak. Na repertuar tego albumu składają się pieśni dworskie ze zbioru Mahagita. Co interesujące, nie jest to reedycja, lecz całkiem nowe nagrania. Egzotyczne? Owszem, ale przede wszystkim przepiękne.