czwartek, 8 kwietnia 2021

Na obrzeżach x Radio Kapitał 7 IV 2021

Nowości i niedawno odkryte perły z przeszłości. Muzyka zaangażowana i piękna. Gitary z Sahary, bedroom pop z Senegalu, funk z Etiopii. Do tego skok na Bliski Wschód - Cypr, Liban i Egipt.

1. Mdou Moctar - Afrique Victime (Afrique Victime)
2. Wau Wau Collectif - Yaral Sa Doom (Yaral Sa Doom)
3. Wau Wau Collectif - Si tu savais juste (Yaral Sa Doom)
4. Hailu Mergia & Walias Band - Nefas New Zemedie (Tezeta)
5. Antonis Antoniou - Kkismettin (Kkismettin)
6. Antonis Antoniou - Baris (Kkismettin)
7. Ziad Rahbani - إسمع يا رضا (Reda) (بالنسبة لبكرا ... شو؟ (Bennesbeh labokra... chou?))
8. Omar Khorshid - Ahwak (With Love)

piątek, 2 kwietnia 2021

Zrób sobie (i artystom) prezent na święta

 

Ale ten czas leci... Bandcampowe piątki miały być tylko na chwilę, ale trwają już ponad rok. Poprzednie odcinki polecanek znajdziecie tu.

Bandcampowy piątek bez preorderu nowej płyty z Astigmatic Records to jak Wielkanoc bez jajek. Tym razem padło na trzeci w ciągu roku album Błota, Kwasy i Zasady, powinien jeszcze być. Kuba Ziołek na krótki moment wraca do Starej Rzeki, wyciągając wyśmienity koncert z Mauricio Takarą. Enjoy Life kontynuuje serię Miłość w czasach postkultury kasetą anatola.

Kuba Knera od jakiegoś czasu polecał mi De mòrt viva Sourdure, artysty, który w awangardowy (ale przystepny) sposób podchodzi do oksytańskiej tradycji. Dałem się przekonać, świetna rzecz. Polecam każdemu. Pandemia i brak koncertów służy nagraniowo nie tylko ekipie Astigmatic, Donald Madjid z The Mauskovic Dance Band czas z dala od sceny wykorzystał na nagrania syntezatorowo-pościelowego Pure Donzin, które momentami przypomina mi bardzo kosmiczne wycieczki Mammane Saniego. Antonis Antoniou z Trio Tekke i Monsieur Doumani podczas zesłorocznego lockdownu nagrał Kkismettin, portret miasta i wyspy podzielonego na pół

Bongo Joe świętują swoje piąte urodziny cyfrową kompilacją coverów utworów pochodzących z własnych muzycznych wykopalisk. I tak Derya Yildirim & Grup Simsek zabrali się za utwór Rustema Quliyeva, a The Angstromers za dorobek legendy maloyi, Alaina Peteresa. Włoski didżej i producent Khalab, od lat zajmujący się poszukiwaniami w obrębie muzyki afrykańskiej nowy album nagrał z tuareskimi uchodźcami w mauretańskim obozie. Koncertowy album zapowiadają Les Filles de Illighadad, pierwszy żeński tuareski zespół gitarowy. KMRU sięgnął w czeluście dysku i znalazł tam Logue.

Awesome Tapes from Africa zapowiadają reedycję pierwszego albumu Hailu Mergii i Walias Band. Wstyd nie wziąć. Podobnie wstyd nie zainteresować się nadchodząca płytą Arooj Aftab, łączącą Karaczi z Brooklynem. Born Bad Records przypominają mniej znane, elektroniczne nagrania Henriego Salvadora, artysty, który w swoim życiu grał chyba wszystko - od wczesnego jazzu, rock'n'rolla, chanson nouvelle po muzykę syntezatorową.

Wspieranie Canary RecordsOred Recordings i Sahel SoundsNaszych NagrańNagrań Somnabulicznych i 1000Hz to nie tylko przyjemność, ale i obowiązek, to już jednak powinniście wiedzieć.

wtorek, 30 marca 2021

Szwedzko-senegalska współpraca na miarę XXI wieku

Wszystko zaczęło się na początku 2018 roku, gdy Karl-Jonas Winqvist, szwedzki muzyk i wydawca, spędził kilka tygodni w senegalskim Toubab Dialaw, położonym mniej więcej godzinę drogi samochodem od Dakaru. Dawna rybacka osada jest dziś miejscem, w którym kwitnie środowisko artystyczne. Tam, w ciągu jednego, marcowego tygodnia Winqvist grał improwizowane sesje z muzykami poznanymi za pomocą Arouny Kanego, lokalnego producenta i właściciela studia. Po powrocie do Sztokholmu Karl-Jonas zrekrutował swoich szwedzkich kolegów i koleżanki, by dograli się do istniejącego już materiału. Następnie, razem z Kanem pracowali nad szlifowaniem całości, wysyłając sobie materiały WhatsAppem, popularnym komunikatorem internetowym.

W Radiowym Centrum Kultury Ludowej piszę o fenomenalnym Wau Wau Collectif.

środa, 24 marca 2021

Na obrzeżach x Radio Kapitał 24 III 2021

Poszukaliśmy folkowych źródeł psychodelicznych hitów i ich współczesnych interpretacji. Posłuchaliśmy tych, którzy wpłynęli na muzykę Altin Gun, Deryi Yildirim, ale też Seldy Bagcan czy Gulden Karabocek. Do tego krótka wycieczki do Tajlandii i Kolumbii, bez opuszczania Warszawy.

1. Magneto - Pama Rum Kwan (Requiem pour Satana)
2. PM Pocket Music - Pama Rum Kwan (Pama Rum Kwan)
3. Altın Gün - Kara Toprak (Yol)
4. Âşık Veysel - Kara Toprak (Âşık Veysel Arşiv 1)
5. Aşık Mahzuni Şerif - Nem Kaldı (Erim Erim Eriyesin)
6. Gülden Karaböcek - Nem Kaldı (Nem Kaldı)
7. Derya Yıldırım & Grup Şimşek - Nem Kaldı (Nem Kaldı)
8. Şatellites - Deli Deli (Big Baglama)
9. Şakir Öner Günhan - Deli Deli (Deli Deli)
10. Derya Yıldırım & Grup Şimşek - Deniz Dalgasız Olmaz (Deniz Dalgasız Olmaz)
11. Monsterra - Cumbia Monsterra (Peligro)

poniedziałek, 22 marca 2021

#TypoweLado


W pierwszym numerze Nowej Gazety Magnetofonowej przewiduję, że pandemiczne, nagrywane w domu albo w tych krótkich momentach między kolejnymi falami epidemii i kwarantannami (narodowymi i indywidualnymi) zostaną z nami na dłużej i po każdym lockdownie będa pojawiały się kolejne fale nagrań. Oby tylko były takie, jak Requiem pour Satana Magneto.

W zasadzie ta płyta musiała powstać i aż dziw, że potrzebna była do tego pandemia koronawirusa. Bartek Tyciński (czyli Magneto), Hubert Zemler i Piotr Domagalski grali ze sobą w różnych konfiguracjach, spotykali się w wielu składach, w końcu wszyscy oni z Lado, które może umarło jako wydawca, ale jako środowisko jest ciągle silne. Ta trójka jako trio zagrała ze sobą pierwszy raz dopiero po pierwszym lockdown, czyli prawie dokładnie rok temu (ale nie będę wnikał w fakt, że dopiero co był marzec i lockdown i teraz też jest marzec i lockdown).

Zgodnie z ladowym kanonem, muzyka Magneto wymyka się łatwym klasyfikacjom. Sięgają po kompozycje ze świata - Tajlandii, Brazylii, Francji, do tego dopisują własne (to znaczy przede wszystkim Tyciński dopisuje) utwory rozpięte między jazzem, filmową twórczością Ennio Morricone, gitarową alternatywą, psychodelią a surf rockiem. #TypoweLado.

Gdybym miał porównać Magneto do jakiegokolwiek innego zespoły, byłoby to Alte Zachen - czyli zespół w którym Tyciński z Raphaelem Rogińskim, Olą Rzepką i Maciem Morettim przerabiał żydowskie gimele na surf rock. Właśnie ta surfowość, bezczelność i charakterystyczne brzmienie gitary Tycińskiego je łączy. Ale oczywiście to dwa inne zespoły, Magneto jest wszystkożerne, inspiracje czerpie zewsząd, tworzy muzykę zglobalizowaną (i jednocześnie bardzo warszawską). W tej wszystkożerności nie odchodzą daleko od swoich stref komfortów, bo to muzycy, którzy w prawie każdej estetyce czują się swobodnie.

Dlatego te ich skoki między stylami i wątkami są całkiem naturalne, nie męczą ani przez chwilę. Choć próba śledzenia tych wszystkich zmian i smaczków to nie lada wyzwanie. Bardzo przyjemnie masujące mózg. Zupełnie jak ten album, niby niezobowiązujący, ale wciągający.