piątek, 16 stycznia 2015

Air


Waxahatchee poznałem trochę przypadkiem, dzięki Swearin', zespołowi Alisson Crutchfield, siostry Katie, która skrywa się pod tym pseudonimem. Pamiętam doskonale, że gdy tylko pojawił się pierwszy fragment Cerulean Salt, Peace and Quiet nie mogłem wyjść z zachwytu i słuchałem tej piosenki bez przerwy. Prościutkie granie, bardzo emocjonalne. Kruche, ale jednocześnie bardzo mocne, zdesperowane. Taka też była cała płyta, pełna hymnów zagubionych dwudziestolatków, którzy niezależnie od szerokości geograficznej śnią te same marzenia o beztroskim życiu i rozpaczają, gdy okazuje się, że wcale takim nie jest.

7. kwietnia Katie wydaje trzeci album, Ivy Tripp. Czekam i zapętlam Air.



sobota, 10 stycznia 2015

Miejcie na nie oko: KIPIKASZA

Dwie dziewczyny z Sandomierza porwały się na połączenie ludowych zaśpiewów z "hispterską" elektroniką i instrumentami własnej produkcji. W swojej partyzanckości KIPIKASZA są blisko Sutari (grających przecież na przyrządach kuchennych) i Małym Instrumentom Pawła Romańczuka, który zachęca do tworzenia własnych instrumentów, bo przecież muzyka jest wszędzie. KIPIKASZA grają na młynku do kawy, wiadrze, bębnach i syntezatorach. Słychać, że są na początku drogi, że jeszcze nie potrafią urzeczywistnić wszystkich swoich pomysłów, ale jednocześnie słychać, że doskonale wiedzą, co chcą przekazać. Mistyczna plemienność, ludowa demonologia (południce, dziady, wąpierz z Sandomierza) mieszają się z buczącymi syntezatorami i dronami.



Jednak ich największym atutem są głosy, Karolina i Ola świetnie współbrzmią (znów puszczamy oko do Sutari). Dobrze było to słychać na czwartkowym koncercie w Pracovni. Nie wszystkie piosenki były dopracowane, część grały po raz pierwszy, nie wszystko się zgrywało, nie przekonuje mnie część tekstów i momentami zbyt teatralną ekspresją, ale gdy tylko dziewczyny zaczynały śpiewać białym głosem, odkładałem swoje wątpliwości na bok. Podoba mi się też ich podejście do ludowości, bez czołobitności "folklorystów", ale i bez zbyt dużej ironii. Nie boją się eksperymentować, mieszać ludowości ze współczesności, i szczęśliwie nie popadają przy tym w banał, czy karykaturę, dzięki czemu są jednym z najbardziej obiecujących zespołów. Pozostaje tylko czekać na płytę, którą nagrywają ze Snowidem, ośmiobitowym szaleńcem z Krakowa pod szyldem Dziadowski Projekt (ciekawe, co na to Kaseciarz).


wtorek, 6 stycznia 2015

Polska 2014

Mija pierwszy tydzień stycznia, czas zabrać się za podsumowywanie zeszłego roku. Swoje własne listy jeszcze szlifuję i zaczną się pojawiać od przyszłego tygodnia, za to warto spojrzeć na podsumowania krajowe na beehype'ie. Na razie od Argentyny (mnóstwo fantastycznego indie rocka) przez Kanadę (a właściwie Quebec) po Ukrainę. Jest i Polska, zwycięzca mnie zaskoczył, ale to esencja opinii 19 dziennikarzy i krytyków. W tym mnie, oprócz oddania głosu, opisałem pokrótce albumy Pawła Szamburskiego i Huberta Zemlera, a moja płyta roku dostała się do finałowej trzydziestki.

niedziela, 14 grudnia 2014

Numer drugi

Drugi numer "M/I" powinien trafić pod koniec tygodnia do sprzedaży. Tematem przewodnim są dziwne gatunki - ja napisałem o fenomenie chutney music z Karaibów. Poza tym porozmawiałem z Pawłem Szamburskim oraz zrecenzowałem Hymnen Candelarii Saenz Valiente i Marcina Maseckiego oraz Chosen Poems Jacka Mazurkiewicza.

wtorek, 9 grudnia 2014

Nierozrywkowa muzyka rozrywkowa

Nominacje do tegorocznych Paszportów Polityki pokazały trzy rzeczy. Po pierwsze, że ten tygodnik (poza pismami muzycznymi) najlepiej orientuje się, co słychać w polskiej muzyce. A po drugie, że polska muzyka rozrywkowa niszami stoi. Nominowani zostali Michał Biela, Wacław Zimpel i Pablopavo. Każdy z zupełnie innego muzycznego świata, każdy stawiający na niezależność. Muzykę środka mamy mierną, to, co wartościowe dzieje się na obrzeżach głównego nurtu, lub poza nim. Oczywiście, zeszłoroczne nominacje Maseckiego i Ziołka wzięły się z tego samego powodu, wtedy jedynym "popowym" rodzynkiem był Dawid Podsiadło, ale i on dzisiaj z zespołem Curly Heads kłania się muzycznej alternatywie (mimo że sprzed kilkunastu już lat).

W tym roku jednak nie ma nikogo. Pablopavo wywodzi się z reggae, a obecnie celuje w miejsce Świetlickiego swoim albumem "Tylko" sprzed kilku tygodni, Biela chowa się w cieniu, choć nagrywa bardzo ładne piosenki. Paradoksalnie najbliżej mainstreamu jest Wacław Zimpel, który poza prowadzeniem kilku własnych projektów i zespołów, gra z Gabą Kulką.

Po trzecie, te nominacje pokazują, jak sztucznym terminem jest muzyka rozrywkowa. Żaden z nich nie robi tak naprawdę w rozrywce, ale to też kolejny dowód na to, że nasza muzyka środka jest w stanie agonii.