piątek, 7 sierpnia 2020

To jeszcze nie koniec


A jednak lipcowy Bandcampowy piątek nie był ostatnią taka akcją. Serwis przedłuża ją do końca roku, zatem i ja przedłużam swoje przewodniki. Poprzednie znajdziecie tutaj, większość rzeczy nadal można kupić, a ja je polecam nadal, bo muzyka tak łatwo się nie starzeje.

Nie tak miał zaczynać się ten przewodnik, ale wszyscy wiemy, co stało się w Bejrucie. Możecie (i powinniście) przelać pieniądze na organizacje humanitarne pomagające Libańczykom, możecie też bezpośrednio pomóc muzykom, bo przecież Bejrut to niesamowita scena niezależna. Topot przygotował spis artystów i labeli, którzy są solą tej sceny. Warto sprawdzić, warto wspomóc. Habibi Funk przygotowali specjalną kompilację, wszystkie przychody przekażą na Libański Czerwony Krzyż. Moja najbliższa audycja w Radiu Kapitał będzie poświęcona właśnie muzyce ze stolicy Libanu.

Nie najlepiej dzieje się w Afryce, tamtejsi muzyce też przecież odczuwają skutki pandemii. 1000Hz i MikMusik, dwa polskie przyczółki w Malawi i okolicach dają 10% zniżki na swoje afrykańskie (i nie tylko) płyty. Z kodem friday dostajecie zniżkę na fenomenalny zapis ceremonii vimbuzy grupy Doktor Kanuski, absolutnie wyjątkowe Wild/Life, obie płyty Tonga Boys, wspólną epkę Wojtka Kucharczyka i Tuğçe Şenoğul (pisałem o niej w jednym z numerów Gazety Magnetofonowej), polsko-afrykański album Owls Are Not, surową, ale natchnioną Kukayę i obie płyty z serii Modernizations (o Dubinach pisałem dla Czasu Kultury). Mdou Moctar wydał czwartą część mikstejpu ze szkicami piosenek, nagraniami koncertowymi, surowymi demami, a w kolejnej edycji Music from Saharah WhatsApp możecie posłuchać kilku nagrań Andal Sukabe z Niamey. Jak co miesiąc, wszystkie downloady Sahel Sounds są dostępne w opcji płać, ile chcesz. To dobra opcja, bo koszty przesyłki winyli ze Stanów są bardziej niż horrendalne. Ale co wybrać (jak to zapytał mnie red. Świąder)? Może El Wali, bojowników o wolność i niezależność Sahary Zachodniej, eksperymentalny soundtrack Ahmoudou Madassane, zapis synkretycznego, mającego swoje korzenie w kolonialnych strukturach rytuału Hauka, new age z Mali, muzykę z alternatywnej rzeczywistości, w której to Afrykanie odkryli Amerykę, pełną smutku narodową orkiestrę z Mauretanii (o której pisałem w początkach bloga). Na ten miesiąc chyba wystarczy.

Błoto zapowiedziało nową płytę, ale winyl wyprzedał się w 13 minut, pliki jeszcze są. Zestaw demówek przygotowała ponura jak zawsze Marissa Nadler. Opal Tapes przygotowali z sześć premier, z których najciekawiej zapowiada się ta. Przy okazji obniżyli też ceny na kasety i winyle. Far Out Recordings i We Want Sounds dają 20% zniżki, z odpowiednio: FAROUT20 i wewantsounds. Ci drudzy powinni mieć jeszcze ostatnie egzemplarze Marifti Feek Fairuz, a to pozycja obowiązkowa. Kenijski electro-grindcore Dumy jest dostępny w trzech formatach, nieważne w jakim, ale warto mieć. DJ z Wąsem przedwczoraj polecał chorwacką Muzykę Końca Lata, polecam i ja. Dreamland Syndicate wypuścili kasetę o dworcach kolejowych, ale jej targetem są nie tylko maniacy pociągów. Alameda 5 dorzuca remiksy Eurodrome.

I to chyba na tyle. Przynajmniej na razie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza