środa, 19 sierpnia 2020

Ceremonie z obrzeży


W Radiowym Centrum Kultury Ludowej piszę o Mutende Mizimu Doctor Kanuska Group, która ukazała się na początku lipca w nowej serii 1000Hz, labelu, który można już śmiało porównać do Nyege Nyege, Sublime Frequencies czy Sahel Sounds. I to właśnie kilkanaście dni temu Chris Kirkley wydał Musique Hauka, który jest tym dla nigerskiej hauki, co Mutende Mizimu dla vimbuzy. 

Vimbuzę i hauke dzieli ponad sześć tysięcy kilometrów, a jednak jest między nimi wiele podobieństw. Oba to synkretyczne rytuały, czy może nawet systemy wierzeń, odwołujące się do łączności z duchami, przez co są marginalizowane przez chrześcijan w Malawi i muzułmanów w Nigrze. Oba opierają się na transowych, skomplikowanych rytmach, które można wygrywać godzinami i na zaśpiewach call-and-response. Podobne są też historie obu grup: Doctor Kanuska vimbuzą zajmuje się od dzieciństwa, podobnie Lingo Seini, oboje grają ze swoimi, dorosłymi już dziećmi. Lingo hauki nauczył się od swojego ojca. 

Różne są nie tylko rytmy, hauka wydaje się bardziej dosłowna i stateczniejsza, ale też instrumenty. W vimbuzie są to jedynie bębny ngoma, hauka do kalabaszy dodaje jednostrunowa lutnię kuntigi. I przez to kojarzy mi się trochę z kologo z Ghany czy tradycyjną muzyką tuareska. To muzyka bardzo surowa, ascetyczna, natchniona i z tego powodu - to oczywiste - transowa. Nie transowa do tańca, do tego lepiej sprawdza się vimbuza, ale transowa tak, jak tyko mogą być hipnotyzujące noce Sahelu. 

Musique hauka i Mutende Mizimu łączy jeszcze kilka rzeczy. Oba albumy to jedne z pierwszych dokumentacji obu rytuałów i są nagrane w podobny sposób. Tak, by poczuć się częścią ceremonii. Chris Kirkley uzyskał to za pomocą jednego mikrofonu i jestem częścią hauki, tego przewrotnego odtwarzania kolonialnych, wojskowych zwyczajów.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza