poniedziałek, 7 września 2015

W centrum

Co przeciętny polski słuchacz wie o muzyce z (naj)bliższej zagranicy? Nic albo niewiele. Liczą się tylko Stany i Wielka Brytania, już za samo pochodzenie tamtejsi artyści dostają dodatkowe punkty do popularności nad Wisłą. Czesi, Słowacy, Litwini, Chorwaci? Mimo że do Polski mają bardzo blisko, grają tu niezwykle rzadko (z kilkoma wyjątkami). Nie dlatego, że są gorsi, ale dlatego, że nikt o nich w Polsce nie słyszał.

Chcę, żeby to się zmieniło. Również z egoistycznych pobudek. Muzyki, nazwijmy ją chwilowo nieanglosaską, słucham od dłuższego czasu i frustrujący jest fakt, że większość artystów, którzy podbijają moje głośniki nie gra w Polsce koncertów. Gdy ponad rok temu zmieniałem nazwę bloga, napisałem, że trafi tu wszystko, co jest "na obrzeżach". Kraje Europy Środkowej, bliższe i dalsze sąsiedztwo, choć położone w centrum Europy, tak naprawdę znajdują się na obrzeżach. Pozostają poza zasięgiem zainteresowań większości dziennikarzy i blogerów (poza moim ulubionym bihajpem, który jest przynajmniej pośrednią inspiracją dla tego cyklu).

Dlatego będę starał się choć trochę zapełnić tę lukę. Będę się przyglądał artystom, płytom, wytwórniom i lokalnym scenom. I może w końcu pójdę na koncert Szabó Balázs Bandája.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza