niedziela, 24 marca 2013

Zmysłowa magia

Jessie Ware, Palladium, 23 III 2013
Przyznaję, że na ten koncert szedłem z równie wielkimi nadziejami, co obawami. "Devotion" to płyta bardzo zmysłowa, wręcz intymna, bałem się, że z tej wyjątkowej atmosfery na koncercie zostanie nic, albo bardzo niewiele. Na szczęście bardzo się myliłem.

Punktualnie o 21 na scenie pojawiło się trzech muzyków, którzy zaczęli grać rozpoczynającą płytę "Devotion", po chwili dołączyła do nich Jessie i gdy tylko podeszła do mikrofonu moje obawy zostały rozmontowane, jak polska obrona w ostatnim meczu z Ukrainą. Udało im się nie tyle utrzymać intymność płyty, ale nawet zwiększyć jej dawkę. Ware ociekała zmysłowością, równie mocno, co głosem, hipnotyzowała całym swoim zachowaniem. Czar trochę pryskał w przerwach między piosenkami, kiedy Jessie z wysublimowanej damy zmieniała się w wyluzowaną dziewczynę z sąsiedztwa, która raczyła publiczność różnymi anegdotkami. Nie obyło się również bez pochwał o wyjątkowości polskiej publiczności. W jej wypadku bardziej szczerych niż kurtuazyjnych, Jessie swoim statusem w Polsce zbliża się mocnymi krokami do uwielbienia zarezerwowanego dla U2 i Depeche Mode. Wszystkie teksty znane na pamięć, kwiaty i prezent na scenie.

Mimo skromnego składu Ware i zespołowi udało się uzyskać podobnie rozbudowane brzmienie, co na płycie. Dzięki potędze samplerów. Najbardziej poruszyła mnie fenomenalna wersja "Night Light", cover "Diamonds" Rihanny i zagrana prawie na sam koniec "Wildest Moments". Rozczarowaniem niestety było "Sweet Talk", które wypadło bladziej niż w wersji studyjnej i "Still Love Me" popsute prez dziwaczną partię gitary. Już nie narzekam, obiecuję. Na cichą gwiazdę wieczoru wyrósł matematycznie dokładny i obdarzony bardzo dobrym głosem perkusista, który w jednym z utworów był głównym wokalistą. W Palladium zagrali całe "Devotion", wspomniany cover Rihanny, jeden staroć (ten z perkusistą za mikrofonem) i nowy singel, taneczny "Imagine It Was Us". Razem niewiele ponad godzinę. Bardzo magiczną i zmysłową godzinę. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza