niedziela, 6 maja 2012

Choban Elektrik - Choban Elektrik


Bałkany na kwasie.

Muzyka bałkańska większości ludzi kojarzy się z charakterystycznym, brawurowym brzmieniem dęciaków. Jedni je kochają, inni wręcz przeciwnie. I właśnie dla wrogów Guczy jest ta płyta.

Choć na debiucie nowojorskiego zespołu prawie wszystkie melodie są tradycyjne (wyjątkiem jest "Steve's Gajda", utwór albańskiego muzyka na stałe mieszkającego w NYC), to nie uświadczycie tam ani grama instrumentów dętych. Jordan Shapiro, Dave Johnsen i Phil Kester są prawie klasycznym power trio: gitara/klawisze, bas i bębny. Instrumenty kojarzone z Bałkanami pojawiają się sporadycznie, jak akordeon w "Ibraim Odza/Pusteno". Większość utworów opiera się na zelektryfikowanym brzmieniu organów Hammonda i  Fendera Rhodes, co w połączeniu z jazzującą sekcją rytmiczną daje dość zaskakujący efekt."Moj Xhemile" i "Çobankat" z wokalnym udziałem Evy Saliny Prinack przywodzą na myśl palenie haszyszu nad Bosforem podczas zachodu słońca (kiedyś to wypróbuję). Czasem jest bardziej garażowo, jak w mocno surf rockowym "Beratche from Prespa", kiedy indziej bardziej funkowo, jak w otwierającym album "Valle E Shqipërisë Së Mesme".  

Wszystko razem, czyli bałkańska treść w zachodniej formie brzmi fantastycznie, z jednej strony wielkomiejsko, z drugiej egzotycznie. Zawsze niezwykle interesująco.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza