wtorek, 30 marca 2010

Pofrancophonicowe impresje

Do Uwolnij Muzykę! napisałem porządne (mniej lub bardziej, ale jednak) relacje, z każdego z czterech dni FF, na których byłem, więc jeśli ktoś się chce dowiedzieć, jak mniej więcej wyglądały te koncerty, zapraszam tam w czwartek, kiedy będzie opublikowana całość. Tu natomiast luźne przemyślenia związane z festiwalem.


1. Arabowie to w sumie fajne, choć trochę hałaśliwe, chłopaki. Wyglądają trochę jak nasze swojskie dresiki, ale z długimi włosami. Mogliby się tylko nie wysadzać na przykład, bo muzykę robią bardzo ciekawą.

2. Co zrobić, żeby zebrać największe owacje publiczności? Zagrać solo na bębenku.

3. Ten, kto robi koncert "siedzące+stojące" popełnia zbrodnię przeciw ludzkości.

4. Tak, jak ten, który ciągle gada na spokojnym koncercie. Było głośniej niż w Kulturalnej na Basi.

5. Jest także ostatnim chamem. Na szczęście Katarzyna potrafi sobie radzić z chamstwem. Ja nie. Dlatego chodzę z nią na koncerty. To znaczy nie tylko dlatego, ale jej "you're dead to me" wzrok jest najlepszym sposobem na chamstwo.

6. Co jest gorszego od ludzi gadających na koncercie? Białasy udające czarnych. Powinni tego zabronić.

7. Dobrze wyglądająca basistka nie sprawia, że koncert mi się podoba.

8. Cyrk to niekoniecznie to, co chcę oglądać na koncercie.

9. Ngoni jest super, gdybym nie był leniwy, chciałbym się nauczyć na nim grać. Nawet nie wiedziałem, że tak dobrze współgra z gitarą. .

10. Muzyka "world" to chyba jeden z najgorszych terminów. Znaczy jeszcze mniej niż grunge.

11. Było fajnie. W przyszłym roku postaram się też pójść.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza