poniedziałek, 24 lipca 2017

Lydia Képinski - EP


Właściwie za rekomendację debiutanckiej EPki Lydii Képinski wystarczy w zupełności "M'attends-tu", przeszywający miłosny lament. Odarty z wszelkich ozdobników, jest tylko nieziemsko piękny głos i bas. Za pomocą dosłownie kilku słów, Lydia buduje obraz trawiącego, żarliwego uczucia. Sama esencja, bez żadnego zbędnego dźwięku, bez żadnego zbędnego wyrazu. A jak to jest zagrane i zaśpiewane, po prostu klękajcie narody.

Szczęśliwie pozostałe trzy piosenki to ta sama liga. Wywołujące ciarki na plecach "Andromaque", budujace powoli napięcie, aż do fenomenalnej, poddbiitej smykami kulminacji. Pogodne "Apprendre a mentir", przypominające trochę twórczość innej Kanadyjki, Beatrice Martin, i wreszcie "Brise-glace", chropawe, przeraźliwie smutne i wzruszające.

Dawno nie czekałem tak na czyjkolwiek debiut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz