piątek, 19 czerwca 2015

Błędna interpretacja

W 1984 roku Ronald Reagan w przemówieniu wyborczym wykorzystuje Born in the U.S.A. Bruce'a Springsteena. Wybór kuriozalny, ponieważ piosenka Bossa jest antywojennym manifestem, pełnym zgorzknienia i rozczarowania Ameryką, która wysyła swoich żołnierzy na bezsensowną wojnę w Wietnamie. Mino tego dość jasnego przekazu, Reagan skupił się tylko na tytule i refrenie, interpretując go jako przejaw patriotycznej dumy, choć w rzeczywistości jest przesiąknięty ironią i desperacją.


We wtorek podobny błąd popełnił Donald Trump, ogłaszając swój start w nadchodzącej kampanii, wykorzystał podobny hymn - Rockin' in the Free World Neila Younga. Miliarder ubiega się o nominację Republikanów, z którymi, delikatnie mówiąc, nie jest Youngowi po drodze. Wystarczy wspomnieć album Living With War, krytykujący interwencję w Iraku i Let's Impeach the President z niego, nawołującą do odwołania Busha juniora. Rockin' in the Free World też niesie ładunek polityki - to bezpośrednia krytyka administracji Busha seniora oraz Ameryki końcówki lat 80. Znów wydaje się, że najważniejszy jest tytuł, będący pozorną pochwałą USA i dlatego Trump wykorzystał nagranie. Na to oczywiście odpowiedział Young, oświadczając, że żadnej zgody nie udzielał Trumpowi. Bo nie musiał, wystarczyło, że komitet wyborczy Trumpa wykupił odpowiednią licencję od BMI i ASCAP, amerykańskich Organizacji Zbiorowego Zarządzania.



Najbardziej kuriozalnym przypadkiem wykorzystania utworu jest zdecydowanie użycie piosenki Manic Street Preachers przez British National Party. Skrajnie prawicowa partia wykorzystała piosenkę skrajnie lewicowego zespołu. Zresztą takich wpadek BNP ma na swoim koncie więcej. Antyimigrancyjną akcję "Bitwa o Anglię" promowała plakatem z myśliwcem Dywizjonu 303, ale to zupełnie inna historia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza