środa, 12 lutego 2014

Souvenir de Tanger - Souvenir I



Mohammed Bouazizi. Aleppo. Hama. Algier. Od Mohammeda zaczęła się w Tunezji Arabska Wiosna, która po rozlaniu się na inne kraje regionu i zdmuchnięciu kilku reżimów, zamieniła się w krwawą syryjską wojnę domowa. Tam znajduje się Hama i Aleppo, oba miasta wiązane raczej z siłami opozycji, przez co mocno zniszczone podczas działań wojennych. Souvenir de Tanger próbuje sklecić dźwiękowy obraz rewolty. Z fragmentów rozmów, nagrań terenowych, audycji radiowych (?). Ze strzępów informacji docierających z Syrii. Zanurza to wszystko w ciężkie, dusznej elektronice. "Aleppo" budzi grozę, jak coraz rzadsze doniesienia z największego syryjskiego miasta, walcowaty bit ciągnie się przez prawie sześć minut, co jakiś czas wypluwając zawodzenia cywilów. W "Algierze" odzywa się muezzin i choć utwór również przytłacza, to tam niepokoje na razie minęły, a w tle słychać echa gnawy. "Mohammed Bouzazizi" zapowiada trzęsienie ziemi, jak losy jego imiennika. Najbardziej wwierca się w umysł nawiedzona "Hama".

Jeśli spojrzymy na "Souvenir I" jedynie od strony muzyczne, łatwo znaleźć paralele z zeszłorocznymi wydawnictwami Hatti Vatti i El Mahdy'ego Jr. Łączy je podobne łączenie elektroniki z dźwiękowym pejzażem świata arabskiego, z mistycznym i mitycznym Orientem.. Jednak nie wydaje mi się, by debiut Souvenir de Tanger można było spróbować zrozumieć bez bagażu emocjonalno-poznawczego, który niosą ze sobą tytuły utworów. Od trzech lat Syria wykrwawia się, to już nie tylko starcia między rządem, a opozycją. Każdy walczy z każdym, Zachód stara się tego nie zauważać. Jeśli to ma być próba przypomnienia o dziejącej się tragedii, to szkoda tylko, że tak niszowa.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza