wtorek, 15 lipca 2014

Na placu

(fot. stąd)

Na zeszłoroczny koncert Julii Holter na OFFie wpadłem dosłownie na chwilę, nie pamiętam już z czym się pokrywał jej występ, ale po kilku minutach zrejterowałem z myślą, że eteryczna muzyka Amerykanki nie najlepiej sprawdza się na dużym, zdominowanym przez gitary festiwalu. Na następne spotkanie nie musiałem długo, tym razem okoliczności były dużo przyjemniejsze. Plac Defilad nie przytłoczył jej muzyki, publiczność dopisała, słońce zachodziło. Idyllicznie wręcz. Umiejscowienie koncertu w otwartej przestrzeni w centrum miasta było też znaczące dla tematów poruszanych przez Julię na jej ostatnim albumie, zatytułowanym - nomen omen - "Loud City Songs". I tylko "Goddess Eyes" brakowało.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza