niedziela, 10 października 2010

Oficjalny soundtrack do filmu pt. "Październik 2010"

Jak pogodna, radosna płyta może mieć coś wspólnego z jesienią, porą roku, w czasie której wszystko zamiera, w oczekiwaniu na nadchodzącą zimę? Może, ale pod jednym warunkiem. Jesień musi wyglądać, jak ostatnie dwa tygodnie. Chłodno, ale dużo słońca, niebieskie niebo i kolorowe liście, szeleszczące pod nogami, poranna mgiełka i to "coś" w powietrzu, żółty, pomarańcz i beż. Słowem, złota polska jesień. Cóż, w tym konkretnym przypadku, brooklyńska.

Co sprawia, że "Grand" tak dobrze wpisuje się w powiślańsko-śródmiejską jesień? Może to te nostalgiczne brzmienia klawiszy, może to ta ulotność muzyki, kojarząca się z ulotnością tych ostatnich chwil, kiedy choć troszkę można powygrzewać się na słońcu. Może ma to coś wspólnego z okładką, utrzymaną w jesiennych kolorach, nawet widnieje na niej gołe drzewo. Może to pewna leniwość. Może coś innego. Sam do końca nie wiem, czemu tej płyty słucha mi się tak dobrze na początku jesieni. W zeszłym roku tak było, w tym również. Wychodzę na miasto i to ta płyta ląduje w moich słuchawkach. Świetnie się do niej spaceruje w ostrym słońcu. "Daylight" pewnie brzmi jeszcze lepiej na tarasie jakiejś starej kamienicy z widokiem na Pragę i Powiśle o wschodzie słońca, ale jestem zbyt leniwy, by to sprawdzić. Za to polecam sprawdzić tę płytę i nawet będzie mała zachęta:


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza