Pokazywanie postów oznaczonych etykietą surf rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą surf rock. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

Polska 2013: miejsca 20-16

20. Psychocukier - "Diamenty"

Szósta płyta łodzian jest pierwszą, która przekonała mnie w całości. Proste, oszczędne, motoryczne, świetnie wyprodukowane i brzmiące granie. Pustki po obecnie zdziadziałych i bawiących się w herosów rocka QOTSA nie wypełnią, ale przynajmniej osłodzą żałobę.



19. Stefan Wesołowski - "Liebestod"



Drugi album młodego, trójmiejskiego kompozytora i skrzypka hipnotyzuje tajemniczą atmosferą wypełnioną mieszanką elektroniki i klasyki. Dużo tu repetytywności, są nagrania terenowe wzmacniające filmowość całości. Choć filmu do tej muzyki bałbym się oglądać, mam za słabe nerwy.



18. Kaseciarz - "Motorcycle Rock and Roll"



Maciek Nowacki zaczął śpiewać, jego zespół coraz bardziej oddala się od surfu. Same przeboje skąpane w krakowskim smogu.



17. Krzysztof Zalewski - "Zelig"




Po latach otrzaskiwania się w Heyu, Muchach, Japoto, z Brodką, Zalewski wraca na swoje. I to jak wraca. Od "Jaśniej" trudno się oderwać, a potem jest jeszcze lepiej. Bigbit, alternatywa, blues, delikatne machnięcia elektroniką robią wrażenie, pokręcone piosenki. Bombeczka.

16. Tatvamasi - "Parts of Entirety"




Lubelski kwartet miota się między jazzem a rockiem. Stojąc w rozkroku bierze z obydwu gatunków co najlepsze, nie podporządkowując się do końca żadnemu z nich.



środa, 20 listopada 2013

Kaseciarz - Motorcycle Rock and Roll


Ciężka, krakowska zima.

Dużo zmian u Kaseciarza. Z jednoosobowego projektu Maćka Nowackiego przekształcił się w prawdziwy zespół. Trio konkretnie, z Piotrem Lewickim na bębnach i Łukaszem Cegiełką na basie. Nie wydaja się sami, pod swoje skrzydła przygarnęła ich jedna z najciekawszych niezależnych oficyn, krakowski Instant Classic. No i najważniejsze, Nowacki zaczął śpiewać.

Z tym ostatnim można powiązać większą piosenkowość materiału na „Motorcycle Rock and Roll”. „The Greatest Hit” zgodnie z nazwą kusi przebojowymi melodiami, podobnie „Runnin’ Low”. Nie przeszkadza w tym zupełnie fakt, że wokal Maćka jest nagrany niewyraźnie, z nałożonym przesterem i jeszcze na dodatek schowali go głęboko w miksie. Jego chropawość tylko dodaje atrakcyjności kompozycjom. W bardziej rozbudowanych utworach, jak „Roadog” wokal pełni jedynie rolę miłego ozdobnika.

Śpiew jest, za surfu jakby mniej. Surowe i depresyjne warunki ciężkiej krakowskiej zimy, połączone ze smogiem trapiącym to miasto mocno wpłynęły na brzmienie drugiego albumu Kaseciarza. Jest brudniej, ciężej, mroczniej nawet. Depresyjną aurę przerywa promyk słońca w postaci wspomnianego już „The Greatest Hit”, któremu całkiem blisko jest do nowszych dokonań Pearl Jam (ach ta solóweczka). „Drive” to już spojrzenie w przeszłość, w stronę the Doors. „Le Sabre” od rockowego uderzenia przechodzi w jam jako żywo przypominający kyussowe „50 Million Year Trip (Downside UP)”. Chłopaki poprawili też produkcję, choć gitary skrzą się od przesterów, to całość brzmi dużo selektywniej i profesjonalniej. Nie znaczy to jednak, że zatracili swój charakterystyczny, zachęcający do rozróby sznyt.


„Motorcycle Rock and Roll” świata nie zmieni, oblicza rocka również. Pomoże za to przetrwać nadchodzącą zimę w miejskich warunkach. I porozpycha się w końcoworocznych podsumowaniach, niewiele wyszło lepszych gitarowych płyt w ciągu mijających dwunastu miesięcy.


niedziela, 6 stycznia 2013

Polska 2012: miejsca 15-11

To był bardzo dobry rok dla polskiej muzyki. Mnóstwo ciekawych premier, inicjatyw, projektów, aż trudno je wszystkie zliczyć. Dlatego też postanowiłem przygotować porządną listę. Najpierw "poczekalnia". Tym wpisem rozpoczynam cykl podsumowujący AD 2012. W planach płyty zagraniczne i koncerty, a dziś Gdynia, rapsy, surf rocki i folki.

Wyróżnienia:
Turnip Farm - "The Great Division"
Drekoty - "Persentyna"
Fifidroki - "Hercklekoty"
Klara - "Away"

Plum - "Emergence"



15. 1926 - "1926"

Lubię dobrze pojmowany, pozytywny lokalny patriotyzm. Bardzo lubię Gdynię. Lubię morze, port, statki. Lubię Bora za jego niespożytą energię, prowadzenie prawdopodobnie najlepszego klubu w Trójmieście i spamowanie mi fejsa wydarzeniami z tegoż. Jakby tego było mało założył zespół opiewający Gdynię. To musiałoby mi się spodobać, nawet gdyby grali post-rock (bo przecież pojawiały się takie opinie), ale na szczęście tego nie robią. To raczej psychodelia z industrialowym i stonerowym posmakiem zawarta w dwóch utworach, długości pierwszego nie powstydziłby się Neil Young (28 minut), drugi jest bliżej standardów, bo ma tylko siedem minut. Mimo to, nie ma tu miejsca na nudę, choć całość rozkręca się dość powoli, ale gdy już nabierze prędkości, trudno 1926 powstrzymać. Dodatkowy plus za fantastyczne zdjęcia Gdyni w książeczce.


14. Yemen - Music of Yemenite Jews

Może rzeczywiście polska scena okołojazzowa zbyt mocno ogląda się na żydowskie dziedzictwo i motywy, ale trudno na to narzekać, skoro wychodzą tak świetne płyty, jak zeszłoroczny debiut Daktari, czy kolejne projekty Raphaela Rogińskiego. Kwartet Robinson, Rogiński, Zerang i Zimpel zagrał dwa koncerty na v Tzadik Festival, czego efektem jest ten krążek. Podobno próbowali się tylko raz. Cztery utwory inspirowane muzyką żydów jemeńskich są mocno rozimprowizowane. Gitara Rogińskiego często ustępuje miejsca klarnetom Zimpla i Robinsona, ale nad całością unosi się przefiltrowany przez pustynię charakter poszukiwań Raphaela.



13. Czarny HiFi - "Niedopowiedzenia"

Na płytach HiFi Bandy czarny robi dość zachowawcze podkłady, więc postanowił się trochę wyżyć na tym polu, przygotowując płytę producenką. Oczywiście, wszystkie utwory są mocno zakorzenione w jednym konkretnym mieście, lecz niejednokrotnie Czarny wykracza poza to, co robił wcześniej. Pojawia się reggae, różne akustyczności, gitara, flet, wsamplowane fragmenty filmów. Dobrym pomysłem było przeplatanie utworów z gośćmi instrumentalami, które są najmocniejszą stroną "Niedopowiedzeń", w nich Czarny pokazuje naprawdę na co go stać. Z gości najlepiej wypada Pezet w kawałku tytułowym, największą pomyłką jest za to strasznie stereotypowa nawijka ziomków z EastWest Rockers. Niemniej, ogólnie rzecz biorąc, Czarnemu udało się wysmażyć bardzo udaną płytę, do której będę wracał z przyjemnością.


12. Alte Zachen - "Total Gimel"

Rogiński po raz drugi i ostatni. To chyba najbardziej absurdalny jego projekt. Chasydzki surf rock.Już sama ta nazwa brzmi niezwykle kozacki. Gdy już minie pierwsze zachłyśnięcie się egzotyką (i okładką) Alte Zachen wychodzi na to, że kwartet Rogiński, Moretti, Rzepka, Tyciński gra prawie dokładnie to samo, co Omar Khorshid prawie pół wieku wcześniej. Tylko, że on wychodził od muzyki arabskiej. Trudno odróżnić od siebie kolejne "gimele", ale to chyba już taka tradycja u Rogińskiego, że jego płyt powinno się słuchać w całości. I jako taka całość "Total Gimel" jest wart uwagi. Uważajcie na brodatych surferów.



11. Kapela ze wsi Warszawa - "NORD"

Trudno spodziewać się po KzwW słabej płyty. Oni po prostu nie schodzą poniżej pewnego poziomu i nawet osłabienie składu im niestraszne. Na "NORD" zgodnie z nazwą zaprosili gości z północy - Szwecji i Kanady, ale nie wpłynęło to na ogólny charakter albumu. Wydaje mi się, że trochę słychać tutaj pewne zmęczenie, coś jakby uleciało. Chciałoby się od nich po prostu więcej.

niedziela, 30 grudnia 2012

Uskudar 30 XII 2012

1. Ramzi Aburedwan - Bordeaux
2. Ramzi Aburedwan - Tahrir
3. Yemen - On the Desert
4. Alte Zachen - Gimel 99
5. Choban Elektrik - Kopanitsa
6. Kapela ze Wsi Warszawa - Bendzie wojna
7. Babadag - Futro
8. Mati Zundel - La Cumbia de la Loviya
9. Bomba Estereo - Pajaros
10. Alkibar Gignor - Zeinabou
12. Guelewar - Ya Mom Samaray
13. Terakaft - Imad Halan
14. Amadou & Mariam - Dougou Badia (feat. Santigold)
15. Royal Band de Thies - Cherie Coco
16. Firewater - Strange Life
17. Kristi Stassinopoulou & Stathis Kalyviotis - Mes Tou Aegou Ta Nera
18. OM - Sinai

poniedziałek, 29 października 2012

The Bombay Royale - "You Me Bullets Love"


Australijczycy w Bollywood.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: grupa Australijczyków postanawia odkopać skarby indyjskiej muzyki filmowej, przede wszystkim z Bollywoodu, do zespołu rekrutują dwójkę indyjskich wokalistów (pana i panią) i wreszcie - nagrywają płytę wypełnioną oldskulowym, funkującym surf rockiem, rodem z indyjskich filmów klasy C. Brzmi intrygująco, ale i trochę znajomo, nieprawdaż? Podobny koncept od ponad dziesięciu lat uskuteczniają Dengue Fever z tą różnicą, że u Amerykanów Indie zastąpiła Kambodża.

Oczywiście, to konceptualne podobieństwo nie może być żadnym zarzutem. Tym bardziej, że Bombay Royale zapewniają rozrywkę na najwyższym poziomie.Właśnie tak, rozrywkę. Australijczycy nie udają, że ich muzyka ma jakieś wyśrubowane ambicje. Nie, ona ma dobrze bawić. I to udaje jej się doskonale. Od samego początku chce się do ich muzyki tańczyć. Ostre gitary, funkujące rytmy, dużo dęciaków, pojawiające się gdzieniegdzie indyjskie instrumenty. Czego chcieć więcej od takiej płyty? Dobrych piosenek, to oczywiste. Na szczęście, w tej kwestii Australijczycy nie zawodzą. "You Me Bullets Love" składa się z samych hitów, z których na pierwszy plan wybija się bardzo bondowski numer tytułowy i ponad ośmiominutowe zakończenie "Phane Baje Na" z elementami klasycznych rag. Warto też wspomnieć o jedynym w zestawie anglojęzycznym utworze "The Perfect Plan".

Debiut The Bombay Royale z pewnością przyda się, by choć trochę ocieplić nadchodzącą zimę. Nie tylko miłośnikom Bollywoodu.



niedziela, 9 września 2012

Uskudar 9 IX 2012

1. RUTA - Oj, niech przyjdzie deszcz
2. RUTA - Mama - Anarchija
3. Firewater - The Bonney Anne
4. Firewater - Glitter Days
5. Baba Alex - Kajri
6. MC Yogi - Hanuman
7. Ravi Harris & the Prophets - Ravi's Thing
8. Ravi Harris & the Prophets - Funky Sitar Man
9. Ilaiyaraaja - Love Theme on Computer
10. Ilaiyaraaja - Pattu Engey
11. Ilaiyaraaha - Disco King
12. The Bombay Royale - You Me Bullets Love