Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2017

Alex Ferreira y el Frente Caribe


Jedna ze stacji telewizyjnych emituje program o Amerykanach, którzy porzucili swoją ojczyznę i rozpoczęli życie gdzie indziej Za dużo go nie oglądałem, ale mam wrażenie, że Jankesi najczęściej wybierają Meksyk albo Karaiby, bo wiecie, tanio, sielankowo i wiecznie ciepło.

Oczywiście Karaiby to nie tylko palmy kokosowe, piraci, ciepła woda i całoroczne lato. Jednak Alex Ferreira, dominikański wokalista ze swoim nowym zespołem el Frente Caribe bardzo chcą przekonać, że mieszkają w raju na ziemi. Łatwo im uwierzyć.

Ferriera zwykle gra bardzo nowoczesny i ładny indie pop, tym razem postanowił wrócić do swoich dominikańskich korzeni, do bachaty, calypso i merengue. Zwykle te gatunki omijam, bo rzadko zdarzało się do tej pory coś, co na dłużej przykuło moją uwagę, tej EPki słucham od dobrych kilku miesięcy i jeszcze mi się nie znudziła. Długo się zastanawiałem dlaczego i chyba już wiem.

Ferreira i el Frente Caribe wywodzą się z punku i popu. Nie mają nabożnego stosunku do tradycji, nie są jej niewolnikami. Ich piosenki otulają niczym ciepły kocyk swoją miękkością, a jednocześnie słychać w nich podskórny bunt na zastane reguły. Najwyraźniej słychać to w sposobie śpiewania Alexa, tak innym od artystów, na których wpływ się powołują. Bliżej mu do zachodniego popu niż do karaibskiego idiomu. W tym połączeniu tkwi siła tych pięciu piosenek.

Tkwi także w ich taneczności i beztrosce. W jedynym anglojęzycznym utworze Ferreira śpiewa take me to my little island, a ja bardzo chcę jechać tam razem z nim, leżeć na hamaku pod palmą i patrzeć na turkusowe morze.




niedziela, 15 stycznia 2017

2016: koncerty


Jestem już po pierwszych tegorocznych koncertach (Berjozkele i D E N A), czas  najwyższy podsumować rok 2016. Sześć festiwali zrobiło swoje i widziałem około 220 koncertów. Zacząłem od premierowego koncertu Coldair, a skończyłem świetnym, solowym koncertem Grega Foxa. Nie raz, a dwa razy widziałem zreaktywowane At the Drive-In, dwa razy PJ Harvey, dwa razy Ata Kaka, dwa razy Omara Souleymana i trzy razy Islam Chipsy. Nie tylko dlatego to był koncertowo świetny rok. Wybrałem trzydziestkę, która najbardziej zapadła mi w pamięć.

Andy Bilinski, 13 marca, Chmury
At the Drive-In, 7 kwietnia, Fabrique, Mediolan (kilka słów więcej)
Ata Kak, 21 października, Cafe Kulturalna
bezgwiezdnie., 28 września, Chmury (kilka słów więcej)
Colin Stetson, 2 listopada, Pardon, To Tu
Dominik Strycharski Core 6, 19 stycznia, Pardon, To Tu
Eivor, 25 czerwca, Halfway Festival, Opera i Filharmonia Podlaska, Białystok (kilka słów więcej)
Greg Fox, 17 grudnia, Cafe Kulturalna
Hinds, 1 września, Soundrive, B90, Gdańsk
Islam Chipsy, 6 sierpnia, OFF Festival, Katowice (drugi koncert)
Jambinai, 6 sierpnia, OFF Festival, Katowice
Jozef van Wissem, 20 października, Hydrozagadka
Julia Marcell, 25 kwietnia, Teatr Syrena (kilka słów więcej)
LAM, 2 października, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Lutosławskiego
Lotto, One Louder Niby-fest, Pogłos
Mumford & Sons, 9 lipca, Brtish Summer Time, Londyn (kilka słów więcej)
Omar Souleyman, 12 maja, Miłość
Orlando Julius, 6 sierpnia, OFF Festival, Katowice
Paradise Bangkok Molam International Band, 2 czerwca, Pardon, To Tu
PJ Harvey, 12 października, Torwar
Red Hot Chili Peppers, Open'er, 30 czerwca, Gdynia
Rolo Tomassi, 9 maja, B90, Gdańsk
Sao Paulo Underground, 25 października, Pardon, To Tu
Sex Jams, 19 lutego, Chmury
Songhoy Blues, 17 maja, Cafe Kulturalna
Tal National, 29 marca, Chmury
The xx, 1 grudnia, Nowy Teatr (kilka słów więcej)
Wilco, 26 czerwca, Halfway Festival, Opera i Filharmonia Podlaska, Białystok (kilka słów więcej)
Xylouris White, 18 października, Unsound, Manggha, Kraków
Żywizna, 17 lipca, Pardon, To Tu

sobota, 7 stycznia 2017

2016: płyty


30 moich ulubionych zeszłorocznych płyt. Tytuły linkują do muzyki.

Gaye su Akyol - Hologram İmparatorluğu (recenzja)
Aşıq Nargilə - Yurt yeri (recenzja)
Bombino - Azel
Basia Bulat - Good Advice (recenzja)
Car Seat Headrest - Teens of Denial
Céu - Tropix
débruitDébruit & Istanbul (recenzja)
Deep Sea Diver - Secrets
Mateusz Franczak - long story short (recenzja)
PJ Harvey - The Hope Six Demolition Project
Katarzia - Agnostika (recenzja)
Konono meets Batida - Konono meets Batida
Kristen - LAS (recenzja)
LAM - LAM (recenzja)
Julia Marcell - Proxy
Tomasz Mreńca - Land
Mumford & Sons - Johannesburg
Mutant Goat - Yonder (recenzja)
Niechęć - Niechęć (recenzja)
Päfgens - Tinyold Hand
Pinegrove - Cardinal
Resina - Resina (recenzja, wywiad)
Maria Usbeck - Amparo (recenzja)
Clea VincentRetiens mon désir (artykuł)
Eefje de Visser - Nachtlicht (recenzja)
Jozef van Wissem - When Shall This Bright Day Begin (recenzja, wywiad)
Xylouris White - Black Peak (recenzja)
Yumi Zouma - Yoncalla (recenzja)
Wacław Zimpel - Lines (recenzja)

wtorek, 3 stycznia 2017

2016: teksty



Choć w 2016 na blogasku pojawiło się tyle samo wpisów, co rok wcześniej, to tak naprawdę napisałem dużo więcej tekstów. Pod tym względem był to bardzo dobry rok, sporo się napisałem na rozmaite tematy, od muzyki dawnej przez kolędy po francuski pop i memy. Większość trafiła na łamy Gazety Magnetofonowej, która szczęśliwie nie podzieliła losów M/I i nie zniknęła z rynku. W tym roku będzie się nadal ukazywać, możecie już kupować już prenumeratę na 2017. Z wielu tekstów jestem naprawdę zadowolony, dwa napisane po angielsku podbijają świat ;). Poniżej wybrałem te naprawdę ulubione.

Instant Classic: Into the Wild

Jest coś fascynującego w chaosie (wywiad z Danem Boecknerem)

Cléa Vincent: A Shining New Star in the French Pop Firmament

Skąd się wzięły kolędy i po co nam one? (wywiad z dr. Tomaszem Nowakiem)

Lutnia jest moją obsesją (wywiad z Jozefem van Wissemem)

Warto słuchać intuicji (wywiad z Basią Bulat)

Zanim dorósł mały Władzio

Zagrać dla Zygmunta Starego (wywiad z Jackiem Urbaniakiem)

Perła Jedwabnego Szlaku

Mem fenomen

niedziela, 7 lutego 2016

Wacław Zimpel - "Lines"


Po kilkudziesięciu płytach nagrywanych w najróżniejszych składach, prowadzeniu kilkunastu zespół (m.in. nieodżałowana Hera, To Tu Orchestra, Wacław Zimpel Quartet, the Light), Wacław Zimpel nagrał album całkowicie solowy.

Klarnecista związany ze sceną muzyki improwizowanej, tym razem prezentuje kompozycje odwołujące się w dużym stopniu do twórczości amerykańskich minimalistów. Do klarnetu dodaje organy Hammonda, pianino Rhodesa, południowowschodnioazjatycką harmonijkę ustną khaen.

Lines jako całość jest zbudowana wokół dwóch utworów - szesnastowiecznego hymnu Deo Gratias, w którym Zimpel widzi zapowiedź dwudziestowiecznego minimalizmu oraz tytułowej kompozycji, będącej autorską wersją muzyki transowej i rytualnej. Obejmują je dwie kompozycje skupiające się na możliwościach klarnetów - dronowa, jednostajna Breathing Etude i chyba najbardziej jazzowe Five Clarinets. Wreszcie album spinają utwory "elektryczne", oparte na brzmieniach organów. Taki zabieg daje jeszcze większe wrażenie repetycji. Nie tylko w obrębie pojedynczych utworów, ale tez całego albumu. Repetytywność wywołująca trans, w którym można się zanurzyć jest od dłuższego czasu obiektem eksploracji Zimpla. Ma przecież doświadczenie w graniu gnawy z marokańskim guimbristą Maalemem Mokhtarem Ganią (jaki to był fantastyczny koncert w Pardon, To Tu). Jednocześnie Wacław czerpie z muzyki indyjskiej, mającej bardziej linearny charakter. Z połączenia tych różnych tradycji buduje swoje kompozycje.

Melodie przecinają się jak tytułowe linie. Zimpel wszystko nagrywał sam, krok po kroku, ślad po śladzie, kreując skomplikowane, ale przystępne polifonie. Dźwiękowe płaszczyzny uzupełniają się i przenikają zarazem. Silnie zrytmizowany początek i koniec Lines przywodzi na myśl prace bydgosko-toruńskiego kolektywu Milieu L'Acephale, jednak rozwijają się winną, bardziej melodyjną i kontemplacyjną stronę.

Po poprzednich płytach z udziałem Wacława Zimpla, można było być zupełnie spokojnym o zawartość Lines. Jednak to, co dzieje się na te płycie przechodzi wszelkie oczekiwania. To album po prostu wybitny. Przemyślany, pełen pasji i emocji. Zbiera poprzednie doświadczenia Zimpla (nie tylko te bardziej awangardowe, procentują tu też lata grania alt popu w zespole Gabrieli Kulki) w spójną całość. W tym przypadku nazwa wydawcy - Instant Classic - nie mogła być trafniejsza.