Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lipca 2023

Magik z Sudanu

Po zeszłorocznych nagraniach Noori & His Dorpa Band, Ostinato Records wracają do odległych regionów Sudanu. Znaleźli tam magika keyboardu, Jantrę, którego muzyka rozpala lokalne imprezy trwające całe noce.

piątek, 23 września 2022

Głos Globalnego Południa


Muzyka z Haiti, Senegalu, Sudanu, Dżibuti, Wysp Zielonego Przylądka, tych wszystkich krajów, które Donald Trump nazwał shitholes. Zapomniani wirtuozi, zakurzone legendy, perły ratowane od zapomnienia, nagrania wyciągnięte z archiwów państwowych nadawców i domowych kolekcji – to wszystko znajdziemy w katalogu Ostinato Records, oficyny prowadzonej przez barwną postać, Vika Sohoniego. To przywództwo znaczące: zdecydowaną większość wydawnictw zajmujących się muzyką archiwalną z krajów Globalnego Południa prowadzą przedstawiciele Globalnej Północy, często dawnych imperiów kolonialnych. Ostinato Records – choć siedzibę ma w Nowym Jorku – jest jaskółką zmian, oferując nowe spojrzenie na muzykę, kulturę i historię postkolonialnych społeczeństw.

W Czasie Kultury opisuję misję Ostinato Records. Na Le Guess Who? pojawi się Vik Sohonie, założyciel labelu oraz Ano Nobo Quartet i Noori & His Dorpa Band i to jest przyczynek do tekstu.


wtorek, 12 lipca 2022

Melodie, które mają sześć tysięcy lat

Noori jest przedstawicielem Beja, grupy etnicznej zamieszkującej sudańskie wybrzeże Morza Czerwonego. Podobno przywędrowali z Nubii i Egiptu za czasów pierwszych faraonów. W kraju są jedną z najbardziej dyskryminowanych grup, mieszkają na terenach zasobnych w bogactwa naturalne, z dostępem do Morza. Błogosławieństwo dla rządu centralnego, dla Beja przekleństwo. Noori w latach 90. dostał od ojca lirę tambur (zwaną w niedalekiej Etiopii krar), na jednym ze śmietnisk znalazł gitarę elektryczną, z której do użytku nadawał się tylko gryf. Połączył te dwa instrumenty w całość i tak powstała jedyna w swoim rodzaju hybryda, tambo-guitar. Z Dorpa Band Noori gra już 16 lat, ale dopiero dzięki wideo na TikToku, na które trafili założyciele Ostinato Records, o ich muzyce może dowiedzieć się świat.  

W Radiowym Centrum Kultury Ludowej polecam debiut Noori & His Dorpa Band.

niedziela, 20 marca 2016

Poszatkowany Sudan


Na co dzień dentysta w Chartumie, po godzinach producent wykorzystujący w swojej muzyce sample z sudańskich kaset (nie winyli, bo one nie są popularnym nośnikiem w Afryce). Tak pokrótce można opisać Sufyvna, Sudańczyka, o którym robi się ostatnio coraz głośniej. Sufyvn na Pseudarhythm vol. 2 stara się, jak sam mówi, stworzyć boom bap, gdyby powstał nie na Bronksie a w stolicy Sudanu. Ciężka stopa i mocny werbel - to wziął z Nowego Jorku, a nad nimi pływają dźwięki oud, fletów, wokale skrupulatne powycinane i zapętlane. Szkoda tylko, że nie znalazł się odpowiedni MC, by do tego zarapować.



*******

Samplowaniem muzyki sudańskiej (a może właściwszym określeniem byłoby nubijskiej) zajmował się też Debruit, francuski producent znany z sięgania po różne kultury muzyczne i przerabiania je na własną modłę. Za Sudan zabrał się razem ze zjawiskową wokalistką, Alsarah (o jej solowej płycie pisałem kilka lat temu) i w 2013 roku wydali fenomenalny album Aljawal. Ich wersja Sudanu to radykalne przeniesienie przeszłości w przyszłość, w duchu afrofuturyzmu. Tradycyjne zaśpiewy, rytmy i melodie zostały przetransportowane w kosmos, podobnie jak to się miało w przypadku jeszcze mocniej wciągającego, archiwalnego wydawnictwa Mammane Saniego, Taaritt


*******


Sam Sufyvn mówi, że Pseudarhythm to cykl poboczny, że ważniejsze są jego dwie płyty M E R O E i K E R M A. To już afrofuturyzm, wśród swoich inspiracji Sudańczyk wymienia Flying Lotus i Sun Ra. Bardzo blisko na tych dwóch pozycjach Sufyvnowi do Debruit, podobnie korzystają z syntezatorów, podobnie siekają materiał źródłowy, ale chartumski producent jest mniej szalony w swojej twórczości. Piosenki bardziej koją niż nerwowo pobudzają do tańca i przywołują obrazy rozgrzanej, tętniącej życiem metropolii kładącej się do snu po skwarnym dniu. M E R O E  i K E R M A (ta ostatnia wydana, podobnie jak pierwsza część Pseudarhythm jako SufYan) właściwie mogłyby powstać pod każdą szerokością geograficzną.


********
Skąd oni to wszystko biorą, jak brzmiała stara muzyka sudańska, na jakiej i Debruit, Sufyvn opierają swoją twórczość? W sieci kompilacji retro muzyki sudańskiej znalazłem niewiele. Całkiem niezły obraz nubijskiego jazzu daje płyta Asarah & Nubatones, ale chyba najlepsze źródło to cyfrowe wydawnictwo przygotowane przez blog ShellacHead, specjalizujący się w crate digging w najdalszych zakątkach świata. Pod koniec zeszłego roku wydali The Lost 45s of Sudan. Czyste złoto.

czwartek, 30 stycznia 2014

Świat 2013: miejsca 15-11

15. Baxamaxam - "Baxamaxam" (recenzja)




Jest ich dwóch. Włoch i Senegalczyk. Nie podają, w jakich okolicznościach się spotkali, nie wiadomo, kiedy zaczęli razem grać. Wiadomo, jak się nazywają, że jeden jest gitarzystą, a drugi griotem grającym na bębnach, i że to efekt jednodniowej sesji nagraniowej.



14. Swearin' - "Surfing Strange"




W 2012 roku zauroczyli mnie swoim szczeniackim debiutem. W ciągu roku niewiele dorośli, nadal nie bardzo potrafią grać, podchodzą do wszystkiego z olewczym stosunkiem, przekręcają gałki na przesterach do oporu. Tylko pop punk ustąpił miejsca indie w stylu Pavement.



13. Debruit & Alsarah - "Aljawal"




Francuski producent połączył siły z sudańską wokalistką. Może się wydawać, że nic porywającego z tego nie wyjdzie, ile to już takich międzykulturowych płyt nurzało się w przeciętniactwie. Jednak tu jest inaczej, ani Debruit, ani Alsarah nie idą na kompromisy, niczego nie wygładzają. Dzięki temu połączenie oszczędnych podkładów, poszatkowanych instrumentalnych i wokalnych sampli z hipnotycznym głosem Sudanki brzmi bardzo naturalnie, jakby grali ze sobą od zawsze.




12. Deolinda - "Mundo pequenino"




Lizboński kwartet już raz zatrząsł Portugalią. Tym razem polityki jest mniej, smykałka do zapamiętywalnych melodii pozostała tak samo silna. "Mundo pequenino" jest od pierwszej do ostatniej minuty wypełniona fantastycznymi, wykraczającymi poza ramy fado, piosenkami.


11. Vampire Weekend - "Modern Vampires of the City"




Na trzeciej płycie Nowojorczycy ostatecznie porzucają inspirację Afryką na rzecz własnego kraju, o czym świadczą liczne odniesienia do historii rock'n'rolla. To również ich najbardziej nowojorski album. Od okładki do każdego dźwięku, wszystko jest hołdem złożonym temu miastu. Jednocześnie znajdziemy tu najbardziej osobiste teksty Ezry Koeniga.