Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 lutego 2021
Do broni i tak dalej
Prawie 40 lat kariery, 62 lata i 11 miesięcy życia. Zaczynał od cool jazzu, skończył na synth rocku przełamanym funkiem. Największy sukces przyniosły mu piosenki pisane dla innych oraz album reggae. Blisko 30 lat temu, 2 marca 1991 roku, zmarł Serge Gainsbourg, prawdziwy kameleon i gigant francuskiej muzyki.
W Czasie Kultury piszę o fenomenie Gainsbourga, jego piosenkopisarstwie i bodaj największym skandalu, jaki wywołał. A wszystko przez pryzmat jego pierwszej platynowej plyty, "Aux armes et caetera".
środa, 6 stycznia 2016
Słów składanie
Najpierw było słów składanie w Echu, potem Cincina, a teraz jest Andrew. Ta trzecia jaskółka przyniosła wiosnę.
W odwiecznym sporze po swojemu vs po ichniemu coraz mocniej przechylam się w stronę lokalności, czego dawałem niejednokrotnie wyraz. Jednocześnie nie mam przeciwko śpiewaniu po angielsku. To autonomiczna decyzja każdego artysty. O jej motywy pytałem Gosię Zielińską z Rycerzyków i Michała Bielę (w pierwszym numerze M/I). Oboje byli dość zgodni. Po angielsku łatwiej napisać dobrze brzmiący tekst, ładniej składa się wersy, a dużo samogłosek sprawia, że po prostu łatwiej go wyśpiewać niż szeleszczącą polszczyznę. Jest też element pożądania i marzenia o międzynarodowej rozpoznawalności. To wszystko prawda.
Jednak śpiewanie we własnym języku daje wolność wyrażania dokładnie tego, co się chce. Przykłady Sigur Rós czy Zaz pokazują, że można zrobić międzynarodową karierę, nie porzucając swojego języka. W zalewie angielszczyzny, inne języki jawią się jako wybawienie dla ucha, dowód na jeszcze istniejącą różnorodność. Każdy język ma swoją charakterystykę, własne brzmienie, wywołuje inne skojarzenia.
Tym bardziej cieszę się, że Andrew, jak i cała nadchodząca płyta Julii będzie zaśpiewana po polsku. Choć North Pole to nadal jej najlepsza piosenka. Mimo angielskiego.
środa, 26 czerwca 2013
Imitacje
"When I was a kid in the late sixties and early seventies, my parents and their friends would play the records of Andy Williams, Dean Martin, Frank Sinatra and Perry Como, music with string arrangements and men singing songs that sounded sad whether they were or not. At home my folks were also listening to country music, Willie Nelson, Johnny Cash, George Jones and Vern Gosdin were some of our favorites. For a long time I’ve wanted to make a record that gave me the same feeling those old records did, using some of the same tunes I loved as a kid and some that I’ve loved as I have gotten older. This record is it. Imitations."Czy będzie tak dobrze, jak w przypadku "I'll Take Care of You" przekonamy się 17 września. Na razie wiemy, że będzie zupełnie inaczej
czwartek, 20 czerwca 2013
Kwestia języka
Nowy singel skreślonych przeze mnie dawno temu múm jest, o dziwo, więcej niż dobry. Szczęśliwie znudziły im się folkowe klimaty i wrócili do tego, co wychodzi im najlepiej, czyli indietroniki."Toothwheels" byłoby jeszcze lepsze, gdyby zostało zaśpiewane po islandzku. I nie, nie jestem żadnym przeciwnikiem twórczości w języku Szekspira, lecz na to, ze múm lepiej wypada w rodzimym są twarde dowody (zaczynamy od 2:50 w obu przypadkach):
wtorek, 18 czerwca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)

