Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejcie na nich oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejcie na nich oko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2016

Miejcie na nich oko: bezgwiezdnie


Słuchając i oglądając młodziutki zespół bezgwiezdnie w czwartek, gdy supportowali Girls Names, miałem wrażenie, że jestem świadkiem narodzin czegoś wielkiego. Jeszcze nie do końca uporządkowanego, jeszcze szukającego własnego języka, ale już wyjątkowego. Dwóch chłopaków i dziewczyna ożywiają ducha surowego, post-hardcore'u w duchu Drive Like Jehu i Unwound (zresztą z dumą przyznają się do tej inspiracji). Grają z pasją, żarem, zaangażowaniem, momentami wściekłością. Świetnie operują kontrastem i emocjami, choć czasem zdarza im się wpaść w nastoletnią pretensjonalność.

Jeszcze niedawno grali po szkołach (wystąpili nawet w murach mojego ogólniaka), a teraz stają się ważnym elementem stołecznego niezalu. Może też zabiorą się za poważne nagrywki.

czwartek, 19 maja 2016

Miejcie na nich oko: Miss Is Sleepy


Na Miss Is Sleepy chyba wpadłem kiedyś na soundcloudzie. Nie wiem, czy słyszeli o Oli Kobak, ale połączenie banjo z elektroniką mnie mocno kojarzy się z Mystery of Seven Stars, wydaną jeszcze pod pseudonimem Fulka. To bardzo dobre skojarzenie, bo to trochę niedzisiejsze połączenie wychodzi poznaniakom naturalnie i ciekawie. Z pięciu piosenek, które trafiły na En Route, ich pierwszą EPkę, najbardziej w ucho wpadła mi nowa wersja Roseanne. Blisko jej do The Police, ale jest pozbawionej reggaeowej pulsacji (którą za to ma Coyote).

Miałem o Miss Is Sleepy już pisać dawno temu i przy kilku okazjach. A to Spring Break, a to premiera debiutanckiej EPki, a to (odwołany w końcu) koncert w Warszawie. Jakoś mi to nie wychodziło, więc piszę teraz. Warto czekać na kolejne nagrania.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Miejcie na nich oko: Odmieniec



Jakub Czyż w zeszłym roku wydał swój debiut jako Odmieniec. Taniec ducha był mocno naznaczony twórczością Starej Rzeki. Podobnie, jak Kuba Ziołek, Czyż opiera swoją muzyka na brzmieniu gitary zanurzonym w różnych pogłosach i dronach. Podobnie buduje charakterystyczny, lekko senny klimat. Mniej za to w jego muzyce tej podskórnej słowiańskości, a momentami Odmieniec zbliżał się do OM.

Na ten rok Czyż zapowiada drugą płytę, Imago. Zgodnie z tytułem ma być pokazaniem pełni możliwości projektu. Singel ją zapowiadający zatytułowany - nomen omen - Pełnia, nie przynosi dużych zmian. Nadal dominują pogłosy i rozedrgana, rozmyta gitara. Słychać, że Jakub się rozwija, pojawia się wokal, utwór ma inny "klimat",więcej tu tajemnicy, niepokoju. Cały czas sytuuje się blisko Starej Rzeki, ale eksploruje inne rejony tej stylistyki.



sobota, 25 lipca 2015

Miejcie na nich oko: Resina



Solowe utwory Karoliny Rec, trójmiejskiej wiolonczelistki (możecie ją kojarzyć z Cieślaka i Księżniczek, grała z Olivierem Heimem, Michałem Bielą, czy Nathalie and the Loners) są zawieszone między ilustracją a abstrakcją. Przywołują obrazy natury, spokojnej i pozornie statecznej, choć w rzeczywistości bardzo dynamicznej. To tylko część prawdy, bo muzyka Karoliny jest wielowymiarowa i nieoczywista. Czasem zbliża się do piosenkowej melodyjności, by zaraz zatopić się w powolnych pasażach i budowanych pieczołowicie warstwach dźwięku.

Na razie Karolina udostępniła jeden utwór z nadchodzącej płyty, ale jej koncerty z premierowym materiałem każą z niecierpliwością wypatrywać całości.


niedziela, 29 marca 2015

Miejcie na nich oko: Siberi


Siberi, rozpięty między Korsyką, Uralem a Berlinem solowy projekt francuskiego muzyka Juliena Saumande można postawić obok Amerykanów z .inc, czy islandzkich eksperymentujących folkowców. Rozmyte brzmienie, leniwe rytmy, plamy syntezatorów, sypialniany klimat. Gdzieniegdzie zabrzmi gitara akustyczna. To muzyka krucha, intymna. Swoją twórczość określa jako dark r&b, co dobrze oddaje jej charakter, choć bywa zaskakująco słoneczna, jak w Dive. I, co zapisuję mu na plus, zręcznie żongluje angielskim i francuskim.




sobota, 10 stycznia 2015

Miejcie na nie oko: KIPIKASZA

Dwie dziewczyny z Sandomierza porwały się na połączenie ludowych zaśpiewów z "hispterską" elektroniką i instrumentami własnej produkcji. W swojej partyzanckości KIPIKASZA są blisko Sutari (grających przecież na przyrządach kuchennych) i Małym Instrumentom Pawła Romańczuka, który zachęca do tworzenia własnych instrumentów, bo przecież muzyka jest wszędzie. KIPIKASZA grają na młynku do kawy, wiadrze, bębnach i syntezatorach. Słychać, że są na początku drogi, że jeszcze nie potrafią urzeczywistnić wszystkich swoich pomysłów, ale jednocześnie słychać, że doskonale wiedzą, co chcą przekazać. Mistyczna plemienność, ludowa demonologia (południce, dziady, wąpierz z Sandomierza) mieszają się z buczącymi syntezatorami i dronami.



Jednak ich największym atutem są głosy, Karolina i Ola świetnie współbrzmią (znów puszczamy oko do Sutari). Dobrze było to słychać na czwartkowym koncercie w Pracovni. Nie wszystkie piosenki były dopracowane, część grały po raz pierwszy, nie wszystko się zgrywało, nie przekonuje mnie część tekstów i momentami zbyt teatralną ekspresją, ale gdy tylko dziewczyny zaczynały śpiewać białym głosem, odkładałem swoje wątpliwości na bok. Podoba mi się też ich podejście do ludowości, bez czołobitności "folklorystów", ale i bez zbyt dużej ironii. Nie boją się eksperymentować, mieszać ludowości ze współczesności, i szczęśliwie nie popadają przy tym w banał, czy karykaturę, dzięki czemu są jednym z najbardziej obiecujących zespołów. Pozostaje tylko czekać na płytę, którą nagrywają ze Snowidem, ośmiobitowym szaleńcem z Krakowa pod szyldem Dziadowski Projekt (ciekawe, co na to Kaseciarz).