Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sanok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sanok. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

Polska 2013: miejsca 10-6

10. Susanna Jara - "Wesna, wesnoju"




Kolejna po Angeli Gaber "absolwentka" Widymo. Susanna Jara w przeciwieństwie do swojej koleżanki, skupia się jedynie na muzyce ukraińskiej, część piosenek napisała sama. Jazzujące aranżacje uwspółcześniły stare pieśni, język jest elementem bliskiej egzotyki, ale tu chodzi przede wszystkim o niepowtarzalny głos Jarej.

9. kIRk - "Zła krew"




Ciężkie bity, upiorne sample, demoniczna trąbka. Duszna atmosfera. Rozkład. Wręcz fizyczna opresja dźwięków. Płocko-warszawskie trio znów wydobywa najciemniejsze zakamarki swojej duszy, by przekuć je w jedna z najlepszych płyt minionego roku. Muzyczne katharsis.



8. Stara rzeka - "Cień chmury nad ukrytym polem" (recenzja)




Nazwisko Kuby Ziołka pojawiało się w ubiegłym roku wszędzie, od Pitchforka, po Politykę. Przede wszystkim za ten album. Mnie bardziej spodobała się kaseta, gdzie metalowe wstawki zostały zastąpione folkiem, bo jeszcze bardzie podkreślały słowiański charakter tego albumu.





7. T'ien Lai - "Da'at" (recenzja)



Kuba Ziołek po raz trzeci. W duecie z Łukaszem Jędrzejczakiem (Tin Pan Alley, Duży Jack). Odstawiają gitary, zabierają się za samplery i stare radia, by z dźwiękowej magmy stworzyć płytę medytacyjną, kosmiczną i wreszcie po prostu piękną.



6. Wovoka - "Tree Against the Sky" (recenzja)



Korzenne bluesy, spirituale, Indianie, wywoływanie duchów. Od nawiedzonego głosu Mewy Chabiery stają włosy na głowie. Kwartet dowodzony przez Raphaela Rogińskiego sięga w głąb historii, do niechlubnych czasów podboju Ameryki, podobnie, jak Matana Roberts ze swoim monumentalnym projektem "Coin Coin", lecz szukają w nich nie korzeni rodzinnych, a porozumienia z duchami zbiegłych niewolników.

Miejsca 20-16 tu.
Miejsca 15-11 tu.

czwartek, 2 stycznia 2014

Polska 2013: miejsca 15-11

15. Angela Gaber Trio - "Opowieści z Ziemi"



Sanockie trio pod przewodnictwem Angeli Gaber mającej za sobą epizod w Widymo na Facebooku określa się dość pretensjonalnie jako "polsko-kazchski proces muzyczny". Niemniej jest w tym określeniu sporo racji, utwory na debiutanckim albumie niespiesznie rozwijają się, są niczym tytułowe opowieści. Jednocześnie minimalistyczne, ale brzmiące maksymalnie dzięki nagrywaniu w kościele. Nad przeplatającymi się instrumentami króluje głos Angeli śpiewającej w sześciu językach tradycyjne piosenki. Niezwykle przejmująca płyta.

14. Kixnare - "RED"




Pięknie wydana rzecz, soczyście czerwona okładka, winyl i koperta. No ale nie o tym. W sumie wsytarczyłyby dwa słowa, by uzasadnić jej miejsce w dwudziestce "Gucci Dough", ale album częstochowskiego producenta na każdym kroku czaruje wysmakowanymi bitami.



13. Hokei - "Don't Go"




Pierwszy na liście z ziołkowych projektów. Najbardziej połamany, najbardziej mathrockowy, ale nie najgłośniejszy. Za ideę zespołu odpowiada Piotr Bukowski ze Stworów, ale stoi w cieniu, oddając głos Ziołkowi. Szkoda tylko, że dwie perkusje, za którymi siedzą Igor Nikiforow i Tomek Popowski na płycie tracą trochę mocy znanej z koncertów.



12. Marcin Masecki - "Polonezy"




Już za sam pomysł napisania polonezów na orkiestrę dętą Maseckiemu należą się ogromne brawa. A ponieważ są one skomponowane z charakterystyczną dla niego pozorancką nonszalancję i prawdziwą brawurą, słucha się ich świetnie. Nie można za to za bardzo do nich potańczyć, niemniej za odświeżenie tego skostniałego tańca i sięgnięcie po format orkiestry kojarzony bardziej ze strażakami i cygańskimi orkiestrami niż z filharmonią, czyli sięgnięcie do korzeni, Masecki ma ode mnie ogromne propsy. I lubelskie Kody za zamówienie tego projektu również.

11. Kayah - "Transoriental Orchestra"




Najbardziej w tym roku zaskoczyła mnie Kayah, która zeszłoroczną edycję festiwalu Warszawa Singera przygotowała materiał śladami Żydów. Podobnie, jak Angela Gaber śpiewa w wielu językach i podobnie nie ma w tej wielojezyczności nadekspresji, która trapi nowy album Karoliny Cichej. Na radiowe potrzeby trzy piosenki zaśpiewała po polsku na drugiej płycie, a do tego doliczmy przejmującą wersję "Warszawo ma" (porównywalną z wykonaniem Stanisławy Celińskiej) i przebojowe "EL Eliyahu", a wszystko skąpane w dźwiękach Bliskiego i Środkowego Wschodu. Pobrzmiewa tu Persja, Indie, Turcja, Grecja, Bałkany. Wielki powrót etno do głównego nurtu? Mam nadzieję.


Miejsca 20-16 tu.