Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2015

Dudu Pukwana & Spear - In the Townships




Dudu Pukwana urodził się w 1938 roku, tytułowe townships - specjalne jednostki miejskie przeznaczone dla wysiedlonej niebiałej ludności, jeden z podstawowych instrumentów apartheidu - znał bardzo dobrze. Sam wychował się w jednym z nich, położonym nieopodal Port Elizabeth. Zaczynał od gry na pianinie, by potem przerzucić się na saksofon. Grał w jednym z pierwszych południowoafrykańskich zespołów jazzowych, the Blue Notes. Z powodów polityki segregacji rasowej zespół wyemigrował z RPA do Wielkiej Brytanii. Lider zespołu, Chris McGregor był biały, w przeciwieństwie do pozostałych muzyków i po wielu szykanach ze strony władz, the Blue Notes zdecydowali się na opuszczenie ojczyzny. Po sześciu latach w Europie, rozeszły się drogi muzyków, Pukwana założył wraz z Louisem Moholą i Mongezi Fezą (perkusistą i trębaczem Blue Notes) rockowy skład Assagai oraz free jazzowy Spear, których debiut to właśnie In the Townships.

Ekstatyczny. Taki jest album nagrany w Londynie dla Virgin Records. Od pierwszych dźwięków Baloyi, fortepianowego staccato, do którego niemal natychmiast dołącza wyjący saksofon, In the Townships oferuje mnóstwo uniesień. Gra Dudu jest w zasadzie jedną niekończącą się solówka, blisko w jego frazach zarówno do klasycznego jazzu, jak i pełnego improwizacji free. Pukwana stawia na emocje, nie boi się mocniej zacisnąć zębów na stroiku, ale nie przekracza granicy eksperymentu. Ta muzyka ma się przede wszystkim podobać, dlatego aż skrzy się melodiami i jasnym, pełnym brzmieniem. Dudu saksofonista zachwyca, ale przecież wszystkie partie fortepianu też są jego autorstwa. Fortepian tworzy wraz z sekcją rytmiczną, a może nawet nawet bardziej, fundament In the Townships i jest chyba elementem decydującym o wielkości tej płyty. Pukwana gra niezwykle rytmicznie, fortepian nadaje ton całości kompozycji, prawie każdy utwór zaczyna się od jego dźwięków i dopiero potem na tej podstawie dęciaki zaczynają swoją opowieść. Często grają unisono z fortepianem, wzmacniając frazy i motywy.

Ta muzyka, choć nie nagrywana na setkę, żyje. Wyrywa się z ryzów, nie daje się okiełznać. Tak, tu też ważny jest element transu, zatracenia się w dźwiękach, ale Pukwana i Spear kreują go zupełnie innymi środkami, niż muzycy z Afryki Zachodniej. Repetytywność ustępuje pewnej narracyjności i liniowości, natchnionym frazom, które wydają się spływać na zespół z zewnątrz. Każdy dźwięk oddycha swobodą i afirmacją życia. Tak, słuchanie In the Townships sprawia ogromną radość.




sobota, 28 lutego 2015

Przeczesując Bandcamp #3

Niger, RPA, Portland.

Ola Kobak - Metanoia

O Oli Kobak mogliście usłyszeć i w mojej dawnej audycji, i przeczytać w Nowej Muzyce. Kiedyś  jako Fulka bawiła się folkiem, razem z mężem Jacobem Israelem eksplorowała ambientowe pejzaże pod nazwą A Hollow in the Land. A teraz pod własnym nazwiskiem tworzy elektroniczny, delikatny pop, zamyślony i rozmarzony. Ola tka swoje piosenki z elegancją i wysmakowaniem, ale stara się utrzymać ich prostotę, Osiem piosenek po prostu czaruje Szkoda tylko, że do Pretorii tak daleko. choć może Ola kiedyś odwiedzi kraj swoich przodków.



Omnivore - Rounds

Ten album podrzucił Marek Sawicki, specjalista od muzyki niepotrzebnej i popsutej. Pod tym pseudonimem - wszystkożerca - ukrywa się Glenna van Nastrand, artystka, jak podaje informacja na stronie Feeding Tube, obsesyjnie zainteresowana starymi technologiami telefonicznymi. Fakt, że swój album nagrała na telefon właśnie nie dziwi już tak bardzo. Specyficzne brzmienie głosu przetworzonego przez słuchawkę odrealnia piosenki. Zaśpiewane a capella. Omnivore towrzy warstwy nakładając na siebie kolejne zapętlone frazy. Z tego powodu wszystkie utwory mają taką samą strukturę. Powoduje to swoiste uczucie zapętlenia czasu, zmienia jego charakter z linearnego na cykliczny. Wszędzie jest początek i koniec.



Hama - Torodi

Kolejne odkrycie Chrisa Kirkleya. Sama historia poszukiwania Hamy jest wystarczającym powodem, żeby zainteresować się najnowszym wydawnictwem Sahel Sounds. Hama jest duchowym spadkobiercą Mamman Saniego. Podobnie sięga po tradycyjne melodie i przekłada je na język syntezatorów. Jednak w przeciwieństwie do Saniego, który sięgał do folkloru różnych grup etnicznych zamieszkujących Niger, młody muzyk ogranicza się tylko do Tuaregów. W tej wersji melodie są równie intrygujące, jak wtedy, gdy są wygrywane na gitarach czy wyśpiewywane. Plastikowe, sztuczne brzmienie keyboardu odrywa je od znanego kontekstu i pokazuje je z zupełnie nowej perspektywy.



Andy Islands - 1

Wracamy do RPA. Debiutancka EPka Andy'ego Islands przenosi na parkiety kapsztadzkich klubów. Młodziutki producent wyczarował 3 wciągające deep house'owe kawałki. Bez wokalu, ale dzieje się tu tyle, że jest on zupełnie niepotrzebny. Repetytywne, ale rozwijające się utwory hipnotyzuja i dosłownie zmuszają do tańca.

piątek, 28 grudnia 2012

Uskudar 23 XII 2012

1. Fulka - Amazing Grace
2. Julia Boutros - Miladak
3. Julia Boutros - LemmaKeret Zgireh
4. Mark Lanegan - Cherrytree Carol
5. Mark Lanegan - We Three Kings
6. Fulka - Three Kings
7. Sheryl Cormier - St. Nicholas
8. Kali - Douce Nuit
9. Mosaic - Szczodry wieczór
10. Cuba LA - Deck the Halls
11. Fulka - Lulajże Jezuniu