Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filadelfia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filadelfia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 czerwca 2016

Waxahatchee - "Early Recordings"


Last.fm pokazuje, że w ciągu ostatnich trzech lat odsłuchałem utwory Waxahatchee ponad 2 tysiące razy, więcej niż jakiegokolwiek innego wykonawcę. 

Wielokrotnie zastanawiałem się, co takiego jest w piosenkach Katie Crutchfield, że nie jestem w stanie się od nich oderwać (zresztą nie tylko tych napisanych jako Waxahatchee, tak samo mam z PS Eliot, Bad Banana czy Great Thunder), że jak zacznę słuchać, to przez miesiąc nie ptorafię posłuchać czegokolwiek innego. 

Tak samo jest z wznowionymi właśnie pierwszymi nagraniami Katie jako Waxahatchee. To pięć piosenek nafranych sześć lat temu i wydanych na wspólnej kasecie z Chrisem Clavinem. Pięc piosenek, o których Katie, jak sama przyznała, całkiem zapomniała. Wróciła do nich dopiero przy okazji solowej trasy po zachodnim wybrzeżu.

To bardzo proste piosenki. Ale cholernie przebojowe i emocjonalne. Katie nie traktuje swojej muzyki jako maski. Przeciwnie, eksponuje w niej swoją kruchość, czyniąc z niej swoją największą zaletę. Źle brzmiące, przesterowane piosenki aż kipią od emocji. Nie ma tu wielu dźwięków, więc każdy z nich wybrzmiewa dużo mocniej. Tak samo jest ze słowami. Na debiucie PS Eliot Katie potrafiła wypluwać je z szybkością karabinu, starając się opowiedzieć jak najwięcej w ciągu kilku minut, na zeszłorocznym Ivy Tripp korzysta z nich bardzo oszczędnie, tutaj jest gdzieś pomiędzy.

W tych piosenkach rozbrzmiewa gniew, rozczarowanie, smutek, nostalgia, znalazło się też miejsce na radość i zakochania. Wszystko w młodzieńczej pasji i poświęceniu. Zobaczcie zresztą nagranie mojej ulubionej piosenki z tej EPki.

czwartek, 26 września 2013

5 x kaseta

Odprysk nieregularnego cyklu o siedmiocalówkach.

Great Thunder - Strange Kicks EP



Katie Crutchfield ma głowę pełna piosenek. Dwie płyty PS Eliot, dwie jako Waxahatchee, dwie demówki Bad Banana. Wszystko w ciągu czterech lat. Po przeprowadzce do Filadelfii przyszedł czas na kolejny projekt. Tym razem z Keithem Spencerem ze Swearin'. Great Thunder to przede wszystkim te piosenki, które nie pasują do ich głównych zespołów, sześć piosenek leżących na przecięciu sfuzzowanego indie i delikatnego synth popu. Nic wielkiego, ale bardzo ładnego.



Guardians Ov Gilded Peradam and All The Spirit Deeply Dawning In The Dark Of Hazel Eyes - Cacophonic Hymns Against Mistrals Ov Mount Analogue

Warszawska mikrowytwórnia Wounded Knife specjalizuje się w różnej maści muzyce eksperymentalnej. Co prawda, na razie w katalogu widnieją cztery (wyprzedane) pozycje, ale sampler nadchodzących wydawnictw każe mieć na nich oko. Każda z dotychczasowych taśm jest limitowana do 50 sztuk, dopieszczonych w najmniejszych edytorskich szczegółach. Najefektowniej prezentuje się chyba ta współpraca trzech Amerykanów. Muzycznie też jest ciekawie. Dwa utwory oparte o brzmienie indyjskiej tambury i chropawych efektów to wciągająca muzyka paramedytacyjna przywodząca na myśl tybetańskie klasztory. Album wyszedł również na 3 calowym CD.



Sobrenadar - Alucinari



Paula Garcia pojawiła się w mojej audycji prawie rok temu. Jej delikatny, syntezatorowy dreampop jest zupełnie nieoryginalny, ale nawet Brain Eno uważa, że to nie grzech. Za to niezwykle urokliwy i ulotny, co w równym stopniu jest zasługą hiszpańskiego. Kolejny po mum przykład na to, że angielski to niekoniecznie najlepszy wybór.


Stara rzeka - Cień chmury nad ukrytym polem



O solowym debiucie Kuby Ziołka napisano już prawie wszystko. Mało kto jednak wspomni, że "Cień..." to tak naprawdę dwa różne albumy. Zawartość CD wydanego przez Instant Classic (ich warto śledzić bardzo uważnie, nie ogłaszają kasetowych premier) różni się od kasety, która pojawiła się w Few Quiet People. Niby dzieli je niewiele, dwa i pół utworu, ale podjęta pod wpływem Wojtka Krasowskiego (szefa FQP) decyzja, by usunąć momenty blackowe i zastąpić je folkiem zupełnie zmienia całościowy odbiór "Cienia...". W recenzjach pojawiały się porównania do neofolku, ukrytej ludowości i słowiańskości, ale tak naprawdę słychać je tylko na kasecie, która jest zapisem gorącego dnia w Borach Tucholskich, czuć zapach rozgrzanego, sosnowego igliwia, słońce razi oczy, powietrze faluje... coś złego czai się w pobliżu, ale się nie ujawnia. Na razie.



uSSSy - Afghan Music House Party

Wypuszczony pod koniec ubiegłego roku album moskiewskiego duet uSSSy doczekał się we wrzesniu wydania kasetowego. Grają noise rock inspirowany muzyką Środkowego Wschodu, przede wszystkim Afganistanu, Uzbekistanu i Tadzykistanu, używając do tego zmodyfikowanej gitary barytonowej (o dodatkowe progi, by lepiej naśladowała tamtejsze lutnie) i zestawu perkusyjnego. Artjom Galkin i Paweł Eremejew odważnie łączą azjatyckie melizmaty i pokręcone rytmy z gitarową wrażliwością, czasem zbliżając się do metalu, zawsze jednak mając na swoje granie pomysł.