Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nostalgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nostalgia. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2020

Na obrzeżach x Radio Kapitał 4 XII 2020

 

Podobno nie da się zrozumieć współczesnej Francji bez Algierii, jedynej kolonii, która stała się pełnoprawną częścią Republiki. Tego samego nie można powiedzieć o Algierczykach, przez lata traktowanych jako obywatele drugiej kategorii we własnej ojczyźnie. 

Na pewno nie da się zrozumieć Algierczyków we Francji bez muzyki. Mohamed Mazouni był ludowym bardem i dandysem, śpiewał o zwykłym życiu arabskich robotników mieszkających na przedmieściach francuskich miast, o życiu pełnym ciężkiej pracy, rasizmu i pogardy. I to jego słuchaliśmy w tym odcinku.

1. Mazouni - Ecoute-moi camarade
2. Mazouni - Clichy
3. Mazouni - Je n'aime pas le jour, je n'aime  pas la nuit
4. Mazouni - Daag Dagui
5. Mazouni - Dis-moi c'est pas vrai
6. Mazouni - Mon amour, il est gentil
7. Mazouni - Je suis seul
8. Mazouni - Adieu la France
9. Mazouni - Zidouna fa salaire

czwartek, 13 lutego 2014

Yumi Zouma - Yumi Zouma



Rzut oka na okładkę, która pojawiła się u Mariusza Hermy i już wszystko wiem. Nostalgiczne, spoglądające w polaroidowe lata 80. disco. Może delikatnie zmierzające w stronę chillwave'u. Pewnie mieści się gdzieś między drugim Toro y moi a "Contrą" Vampire Weekend.

Prawie mi się udało. Debiut rozsianych po świecie i nagrywających drogą korespondencyjną Nowozelandczyków nie ma nic wspólnego z Vampire Weekend (poza okładką), za to całkiem sporo z Toro. Delikatny, ale mniej skąpany w dreampopowej chmurze, z mocniej wyeksponowanym tanecznym pierwiastkiem. Przy tym bardzo elegancki, ale nie dostojny. Zmysłowy i kuszący niczym Class Actress, lecz zdecydowanie bardziej dziewczęcy i niewinny.

Z polairodowścią trafiłem w dziesiątkę. "Yumi Zouma" przywołuje na myśl lekko wyblakłe kolory, wypłowiałe w letnim słońcu. A może te kolory wyblakły, bo to lato już dawno minęło? Byliśmy piękni i młodzi. Pierwsze miłostki i podobne banały, które z czasem stały się synonimem lepszego (bo beztroskiego - kto się wtedy przejmował PKB?) życia. Rozjechaliśmy się po świecie, urwał się kontakt z przyjaciółmi, wtedy wydawało się, że na całe życie. Oni tez się rozproszyli. Kiedyś kumple z jednego miasta, dziś rozpięci między Nowym Jorkiem i Paryżem. To słychać w tych czterech piosenkach. Paryska elegancja i nowojorski szyk.