Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glissando. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glissando. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 listopada 2020

Znikające archiwa

 


Nie pamiętam, kiedy założyłem konto na Myspace. Czy było to jeszcze w gimnazjum, czy już w liceum. To tam, kilkanaście lat temu, na początku XXI wieku (jak to starczo brzmi) poznawałem większość nowych zespołów, które kształtowały mój gust, gdy byłem nastolatkiem.

Nie pamiętam, dlaczego w końcu całkowicie porzuciłem Myspace'a i przeniosłem się na Facebooka. Chyba po prostu wszyscy już tam byli, a Myspace zaczął świecić pustkami. Potem czas przyniósł kolejne zmiany layout i właścicieli, a dzisiaj myspace (pisany właśnie tak, małymi literami) jest jak zombie - ani żywy, ani do końca martwy. Moje konto nadal tam jest, ale zniknęła z niego prawie cała zawartość.

Myspace był nie tylko medium społecznościowym, ale i ogromnym archiwum muzyki, przede wszystkim tej niezależnej. Nie był pierwszym, nie był ostatnim, ale mi najbliższym. O efemeryczności internetu, wygasłych linkach, straconej bezpowrotnie muzyce, ale i próbach jej ocalenia piszę w nowym numerze Glissanda.