Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 września 2010

Blood Red Shoes - 1500m2, 19.06.2010

Oto pierwszy z zaległych, zapowiadanych bootlegów. BRS zagrali na jakiejś imprezie, mieli grać pół godziny, zagrali normalny koncert. Bardzo fajny koncert, choć publiczność była dość przypadkowa, jak to bywa na darmowych imprezach. Najwięcej było pijanych krawaciarzy, dresików też było sporo, i hipsterów/indie dzieciaków, bo to w końcu 1500m2, a tam wypada być. Fanów zespołu było najmniej, dlatego brawa dość niemrawe. Ale na bisy wyszli. Żenujący pan konferansjer ten sam, co w zeszłym roku na BRMC. Wydawać się może, że nagranie się dość nagle urywa, ale postanowiłem oszczędzić sobie i nie tylko gadki tego pana.

Setlista:

1. It's Getting Boring By The Sea
2. It Is Happening Again
3. I Wish I Was Someone Better
4. Light It Up
5. Say Something, Say Anything
6. Count Me Out
7. This Is Not For You
8. Don't Ask
9. Keeping it Close
10. You Bring Me Down
11. Heartsink

12. Improvisation*
13. Colours Fade

*to numer, w którym Laura-Mary i Steven zamienili się instrumentami, jeśli ma jakiś tytuł, to poproszę o poprawkę.

Zassij
hasło: srututu

piątek, 2 kwietnia 2010

One Way Ticket to The Promised Land - Koncert Branta Bjorka we Wrocławiu

Bilet na koncert - 30 zł.
Paliwo - 80 zł.
Srebrny marker - 14 zł.
Zakup merczu - 160 zł.
Bycie na jednym z koncertów życia - bezcenne

Ponownie zamiast normalnej, wypasionej relacji kilka spostrzeżeń:

1. Support był całkiem spoko, ale trochę przynudzał.

2. Brant strzelał przekomiczne miny.

3. On się chyba nie zmienia. Od 2005 roku wygląda zawsze tak samo.

4. Firlej okazał się nie być wrocławskim No Mercy, a zupełnie kulturalną miejscówką.

5. Krzyczenie 'napierdalać' nadal jest wiochą. I to taką na maksa, że tak powiem.

6. Świetnych sobie współpracowników dobrał BB. Zgrani są świetnie. Improwizacje w środku utworów zupełnie miodne.

7. Piach aż zgrzytał w zębach.

8. Zagrał tylko jedną piosenkę z "Punk Rock Guilt". Szkoda troszkę, ale w niczym to nie umniejsza wiekopomności i zajebistości tego koncertu.

9. To jeden z tych koncertów, po których nie możesz wycisnąć z siebie słowa, bo było tak dobrze.

10. Nawet mimo tego, że nie zagrał ani jednej z moich ulubionych piosenek.

11. BB jest przemiłym gościem. Po koncercie można było z nim troszkę pogadać, zrobić sobie zdjęcie. Podpisanie płyt nie było dla niego żadnym problemem. Nawet, jak ktoś przyniósł ich 11.

12. Było zaskakująco mało metali. Duży plus.

13. Frekwencja była większa niż się spodziewałem. Przyjęcie w sumie też. Nawet nie wiedziałem, że są jego inni die-hard fani w Polsce.

I na koniec bonus w postaci bootlegu.